14. PKO Cracovia Maraton – 19.04.2015 r.

17

„Nie każdy start musi być życiówką” – tak sobie pomyślałem kilka chwil po przekroczeniu mety krakowskiego maratonu. 4 tygodnie wcześniej to właśnie w Krakowie, w trakcie XII Półmaratonu Marzanny, udało mi się złamać 1:30 h. Sądziłem, że skoro półmaraton robię poniżej półtorej godziny, to dodam jeszcze raz tyle i 30 minut, a złamanie 3:30 h powinno być tylko formalnością. Co tu dużo pisać – no nie było.

IMG_8784Do Krakowa przyjechałem w sobotę wraz z Eweliną (ugościła nas nasza przyjaciółka Barbara – arigato!). Od razu skierowaliśmy się na stadion Wisły Kraków, aby odebrać pakiet startowy. Wszystko odbyło się bez najmniejszego problemu. Fajnie, że przy wyborze koszulki można było ją sobie najpierw przymierzyć. Mało który z organizatorów biegów podaje dokładne wymiary koszulek na etapie rejestracji (właściwie nie robi tego prawie nikt). Tak naprawdę nigdy nie wiesz, czy to co znajdziesz w pakiecie, będzie miało odpowiedni rozmiar. Nie ma nic gorszego, niż dobrze zaprojektowany tiszert, zbyt upięty w barach.

IMG_8708 IMG_8721

Targi EXPO usytuowano we wschodniej części stadionu. Kilkunastu wystawców sprzętu biegowego, kilku reprezentantów imprez biegowych i jeden wąski korytarzy, który je łączył. Wydaje mi się, że w trakcie mojego pierwszego maratonu w Krakowie w 2013 r., był zdecydowany większy wybór biegowego asortymentu.

IMG_8736 IMG_8739 IMG_8741

No właśnie, w 2013 r. biegłem już w Krakowie i był to mój drugi maraton w życiu. Chciałem złamać 4 h, a ostatecznie na mecie zameldowałem się z czasem 4:16:07. Trasa była wtedy zdecydowanie bardziej urozmaicona. Tym razem na biegaczy czekały 2 pętle, wraz z tzw. agrafką w okolicach Błoni. To właśnie jej obawiałem się najbardziej. Nic nie działa na moją psychikę gorzej, niż nawroty na długich prostych. Okolice Błoni, w te działania, wpisują się niestety wręcz idealnie.

mapa_krakowOpisując relację XII Półmaratonu Marzanny zwróciłem uwagę na niezbyt korzystną aurę. W dzień półmaratonu odczuwalna temperatura oscylowała poniżej zera. W trakcie maratonu było nieco lepiej. Co prawda temperatura była wyższa, ale miejscami wiatr skutecznie uprzykrzał życie. Start i meta znajdowały się na krakowskim rynku. Na zdecydowany plus zasługuje spora ilość kabin Toi-Toi. Dzięki temu kolejki do nich były krótkie i jeszcze kilka chwil przed biegiem można było bez problemu skorzystać z toalety. Ustawiłem się w swoim bloku startowym. Godzina 9:00 – strzał startera i ruszyłem po nową życiówkę. To znaczy, tak mi się jeszcze wtedy wydawało.

Plan był prosty: mieć za plecami pacemakerów  na 3:30, w spokoju dotrzeć sobie do mety, a po biegu kupić sobie największy zestaw fast fooda w okolicy!

IMG_8804Na początku wszystko szło zgodnie z planem. Tętno w okolicach 173 przy prędkości ok. 4:50 min/km. Pierwsze 5 km pokonałem w czasie 24:18 zajmując 756 miejsce. Po chwili wbiegliśmy w aleje obok Błoni. Długie proste, których na początku się obawiałem, jakoś tak bardzo mnie nie zabolały. Znacznik na 10 km – 48:47 (806 miejsce).

IMG_8778Wkrótce skierowaliśmy się w stronę Wisły. Przez most Dębnicki wbiegliśmy w krótki tunel pod Rondem Grunwaldzkim. Na moim ciele pojawiły się pierwsze większe ciary tego poranka. Wszystko za sprawą grupy, która dopingowała biegaczy grając energicznie na bębnach. Ich dźwięk niósł się z daleka, a w samym tunelu robił niesamowite wrażenie. W takich chwilach człowiekowi wydaje się, że może wszystko. Klimat był wprost obłędny.

15 km – 1:12:50 (804 miejsce)
20 km – 1:37:11 (773 miejsce)
połówka – 1:42:48 (802 miejsce)

1 2
Podziel się ->