Katowice Business Run 2015 – 06.09.2015 r.

Business Run to biegowa inicjatywa Janka Meli, która rozgrywana jest jednocześnie w kilku polskich miastach. W wielkim skrócie działa to w ten sposób: montujesz sobie 5 os. drużynę, biegniesz w sztafecie i pomagasz. Możesz zwyczajnie – opłacasz jedynie startowe w kwocie 61,50 zł, która w całości przekazywana jest potrzebującej osobie. Możesz też bardziej – w ramach swojej drużyny zbierasz dodatkowe środki. W Katowice Business Run po raz pierwszy wziąłem udział w 2013 r. Rok później miałem przerwę z uwagi na start w maratonie we Wrocławiu. W tym już nic nie stanęło mi na przeszkodzie.

IMG_1563Na start udałem się z wraz z żoną Eweliną i bratem Adamem. Od razu obeszliśmy parking, na którym wyrosło business runnerowe miasteczko. Po jakimś czasie udało się nam namierzyć pozostałych członków drużyn. Tak się złożyło, że w tym roku wystawiliśmy 2 drużyny.

IMG_1579 IMG_1585 IMG_1595

No właśnie, cała frajda w Katowice Business Run (pomijając oczywiście aspekt związany z pomocą) polega właśnie na biegu w drużynie. „Sztafeta”- słowo klucz. Po raz pierwszy wziąłem w niej udział w trakcie pierwszej edycji w/w imprezy. Moment, w którym wypatrujesz z daleka swojego partnera, ustawiasz się na linii startu i wiesz, że za kilka chwil będziesz musiał dać z siebie 120% – na długo zapadł mi w pamięci. Emocji było więcej, niż w trakcie niejednego biegu.

mapka-pbr-katowice1Pierwsza rzecz, która od razu rzuciła mi się w oczy, to nowa trasa. Poprzednie 2 edycje rozgrywano w Dolinie Trzech Stawów. Płaska trasa wynosiła wtedy 3900 m i sprzyjała życiówkom. Teraz było zupełnie inaczej. Co prawda dystans był krótszy o całe pół kilometra, ale ilość podbiegów mogła zaskoczyć niejednego biegacza.

IMG_1658 IMG_1656

Start i metę usytuowano na jezdni między katowickim Spodkiem, a budynkiem Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach. To właśnie tam, wraz z Damianem ze stylova.com, zrobiliśmy zdjęcia do filmu, który zamieściłem w ramach konkursu PKO Silesia Marathon -> click!

IMG_1599Równo o 10:30 ruszyła pierwsza zmiana. Kilkadziesiąt minut wcześniej zaczęło padać i wiać. Odczuwalna temperatura oscylowała wokół 8-9 stopni Celsjusza. Biegłem jako ostatni, więc do startu miałem z dobrych kilkadziesiąt minut. Na rozgrzewkę było jeszcze za wcześnie. Postanowiłem wytracić czas rozmową ze znajomymi. Punktem odniesienia była dla mnie Martyna, która w mojej grupie biegła na 4 zmianie. Gdy tylko ruszyła, zacząłem powoli zmierzać na linię startu.

Jest! Biegnie!

IMG_1664 IMG_1669

Wyszedłem na środek trasy. Mocno chwyciłem pałeczkę i wystrzeliłem jak z procy.

Wspomniałem wcześniej o podbiegach. Były takie 3, które skutecznie wytrącały z rytmu. Pierwszy znajdował się zaraz za startem i trwał z dobrych kilkaset metrów (zdj. poniżej). Kolejny doskonale pamiętają wszyscy ci, którzy ukończyli zeszłoroczny Silesia Marathon. To był ten słynny podbieg z 39 kilometra maratonu, który oddzielał mężczyzn od chłopców. Ostatnie wzniesienie czaiło się bezpośrednio przed metą. Przyznam, że trasa była dosyć wymagająca. Co prawda tereny były zdecydowanie bardziej reprezentacyjne niż Dolinia Trzech Stawów, ale równocześnie – zdecydowanie mniej przyjazne dla biegowych amatorów.

IMG_1562Pierwszy kilometr zrobiłem w tempie 3:35 min/km, czyli o wiele za szybko. Od razu się opamiętałem i nieco zwolniłem. Kilka ostrych zakrętów na granicy przyczepności (deszcz zrobił swoje) i dla urozmaicenia – kolejny podbieg. Drugi kilometr pokonałem w czasie 4:05 min.

IMG_1680Bieg przez kładkę, zakręt w lewo, długa prosta, a za nią upragniona meta. No właśnie, zaraz za zakrętem (obok demontowanego budynku DOKP), na całej szerokości chodnika wił się gruby wąż. W żaden sposób nie był on oznakowany. Na ostatnich zmianach nieco się przerzedziło, więc udało mi się go w porę zauważyć. Mam nadzieję, że pierwsi biegacze też mieli tyle szczęścia. Na drugi raz polecam oblać go jakąś różową farbą, bądź ustawić na jego końcach dwójkę wolontariuszy. Będzie o wiele bezpieczniej.

DSC_22363400 m pokonałem w czasie 12:26 min (średnie tempo: 3:39 min/km). Jak na tak trudne warunki, nie mam co narzekać.

Grupa, w której biegłem, zajęła 60 miejsce na 297 drużyn. Mój indywidualny wynik uplasował mnie na 37 pozycji z pośród wszystkich 1485 biegaczy. Druga grupa zajęła 137 miejsce. Nie czas był tutaj jednak najważniejszy. Liczył się szczytny cel, jakim była zbiórka kasy na protezę dla Marka, o którym możecie przeczytać -> tutaj.

Po biegu zrobiliśmy sobie okolicznościowe zdjęcie.

kbr_allOd razu po nim postanowiłem udać się do domu. Byłem tak przemoczony i zmarznięty, że nawet nie myślałem o wykorzystywaniu kuponu na posiłek.

Fajnie, że przed biegiem udało mi się spotkać Pawła z bloga Bookworm On The Run – bwotr.pl. Co innego w internetach, a co innego na żywca, w czasie deszczu, na parkingu koło Spodka ;) Halo! Panie Pawle! Trzeba to będzie jeszcze kiedyś powtórzyć.

Katowice Business Run, ponownie jak przed rokiem, wygrała JZP Kancelaria Awdokacka z Katowic, w której składzie znalazł się jeden członek tejże kancelarii, a także 4 świetnych biegaczy. Regulamin tego nie zabrania, więc wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Mały niesmak jednak pozostał.

Jak oceniam bieg?

Plusy:
– podstawowy -> szczytny cel
– dobra organizacja
– niesamowite emocje związane z biegiem w sztafecie

Minusy:
– nieco zbyt wymagająca trasa
– gruby wąż, który wydostawał się z miejsca rozbiórki DOPK i wił się przez całą szerokość chodnika

  • Marek, Ty jesteś mistrzem wynajdywania istotnych detali biegowych – faktycznie, teraz mi się przypomniało, tam był ten kichany wąż! Czas wykręciłeś niesamowity, gratuluję!

    • Danke! Rzeczywiście, ostatnio dostrzegam coraz więcej biegowych niuansów ;) Zmieniła mnie podróż do japońskiej stolicy. W Tokio, w w/w miejscu stałoby co najmniej 40 ludzi, którzy machaliby już z daleka, a w momencie przekraczania węża – gorąco przepraszali za całe zamieszanie.