Bieg Wiosenny – 13.03.2016 r.

„Bieganie to spory zastrzyk endorfin. Igła przeważnie wbija się w sam środek serca. Czujesz spokój, relaks i co tam sobie tylko wymarzysz. Szczęście? Również możesz je zaczerpnąć w trakcie treningu” – tak mógłby wyglądać typowy akapit typowego tekstu o zaletach biegania. Niby wszystko fajnie, niby wszystko się zgadza. Ale czy na pewno?

Fakt, bieganie przynosi radochę. Długi, niedzielny trening w parku? Albo taki w zupełnie nowym miejscu? Naprawdę – nie ma nic bardziej motywującego.

A powiedzmy… taki start na 10 tysięcy metrów? Blisko 40 minut na granicy tętna maksymalnego. Twarz wykrzywia się w grymasie na pierdyliard różnych sposobów. Ostatni kilometr pokonujesz z przymkniętymi powiekami prosząc na cito o metę. Endorfiny? Gdzie do jasnej chole*y wtedy jesteście?!?

DSC_3523Wiem, Ameryki nie odkryłem. Chciałem tylko podkreślić, że w bieganiu nic nie boli mnie tak bardzo, jak start na w/w dystansie, w którym dodatkowo chcę dać z siebie 100 %. Test Coopera da się przecierpieć. Takie 5 km również, no bo przecież zaraz pojawi się koniec tej męki. Do 10 km chyba nigdy nie przywyknę.

DSC_3491Pakiet startowy odebrałem na spokojnie w sobotę – dzień przed biegiem. Znalazłem w nim kilkanaście ulotek i fajną, zieloną chustę tupu Buff. Biuro zawodów usytuowano w Gołębniku. W tym samym miejscu odbierałem pakiet w trakcie Maratonu Cyborga. Dzień później numery startowe można było odebrać w namiocie usytuowanym w okolicach startu/mety. Tam też znalazł się depozyt i szatnia.

DSC_3535 DSC_3520 DSC_3518

Trasa składała się z dwóch pętli po 5 km. Teren jest mi doskonale znany, ponieważ w Parku Śląskim spędzam część moich treningów. Dużo osób stwierdziło, że była płaska i sprzyjała poprawianiu życiówek. Ja niestety obawiałem się delikatnego wzniesienia za pierwszym i drugim nawrotem (w okolicy ZOO). Prawdziwi wyjadacze mogli nawet nie zwrócić na niego uwagi. Mnie on niestety nieco wybił z rytmu.mapa_Bieg_Wiosenny_2016

Pogoda była taka sobie. Zimny, porywisty wiatr spowodował, że do końca nie wiedziałem w czym pobiegnę. Ostatecznie zdecydowałem się na krótkie spodnie, koszulkę z długim rękawem i nieśmiertelną kurtkę firmy Kalenji, którą ma w szafie 99,99999 % biegowych amatorów.

Na pół godziny przed startem rozpocząłem rozgrzewkę. Do biegu zapisało się ponad 1400 osób. Taka liczba to już nie przelewki. Tej niedzieli to biegacze opanowali cały park.

DSC_3538 DSC_3537 DSC_3536

Jaki miałem plan? W obecnej sytuacji, w której walczę o kolejny stopień dan w zmianie pieluch na czas, w ciemno wziąłbym czas w okolicach 40-41 min. O zejściu poniżej 40 min nawet nie myślałem. Zostało we mnie jeszcze nieco pokory, która pojawiła się zaraz po kilku nieudanych startach.

Równo o 11:00 padł strzał startera. Ustawiłem się blisko linii startu. Dzięki temu już po chwili mogłem osiągnąć założoną prędkość przelotową. Okazało się, że nieco mnie poniosło. Pierwszy km zrobiłem o wiele za szybko. Garmin pokazał 3:31 min/km.

stef-foto.pl2[zdj. stef-foto.pl]

Co pokazał na kolejnych?

1_5kmPierwszą pętlę pokonałem w czasie 19 minut i 12 sekund, a więc całkiem całkiem. Największa niewiadoma dotyczyła mojej aktualnej dyspozycji. Nie byłem pewien co wydarzy się za chwilę.

tomasz jendrzejczyk2[zdj. Tomasz Jendrzejczyk]