17. PKO Poznań Maraton – 09.10.2016 r.

6

Po odbiorze pakietu wróciliśmy do hotelu, by po chwili być już w drodze na Stary Rynek. Gdy ktoś mnie pyta co jest fajnego w braniu udziału w dużych imprezach biegowych, to niezmiennie mu odpowiadam -> podróżowanie. Każde nowe miejsce to przecież nie tylko nowy medal do kolekcji. Dobrze jest coś od czasu do czasu zwiedzić.

img_6733 img_6790 img_6819
img_6836 img_6802 img_6828

Pogoda była iście jesienna. Temperatura w granicach 10 stopni i deszcz, który co jakiś czas się pojawiał i znikał. Sobota upłynęła mi na przedstartowym stresie, a także kolejnych spacerach w ścisłym centrum. Na całe szczęście od hotelu do linii startu, a także do Starego Rynku było równie blisko – kilka minut spacerem i voilà.

img_6851

Pobudka o 5:45, typowy poranny ceremoniał w postaci jeszcze większej dawki stresu popitego czarną herbatą. Oczywiście bułka z dżemem truskawkowym i kilka bananów schowanych do reklamówki. Spakowałem wszystkie biegowe precjoza i udałem się na start.

dsc_6798 dsc_6800 dsc_6803

Trafiłem z powrotem do hali, w której w piątek odbierałem pakiet. Znalazłem wolne miejsce przy stole i rozpocząłem żmudny etap przygotowań. Opaski, plastry, wazelina, itp, itd. Lepiej przygotować się na zapas, niż rozpraszać w trakcie biegu, że coś obciera i widać już krew.

dsc_6804 dsc_6808 dsc_6809
dsc_6812 dsc_6811 dsc_6816

Hala okazała się być chyba stworzona do tego typu imprez. W komfortowych warunkach można się było skryć przed nachodzącym deszczem. Miejsca było w bród. Dodatkowo kolejny plus dla organizatorów – darmowa butelka wody mineralnej, którą można było sobie wziąć z pod jednego z filarów. Niby pierdoła, a cieszy.

dsc_6779

Oddałem worek do depozytu i kilkadziesiąt minut przed startem zabrałem się za rozgrzewkę. Jaki miałem plan na bieg? Moja życiówka wywalczona w trakcie Orlen Warsaw Marathon w kwietniu br. wynosiła 3:31:45. Na początku sierpnia poprawiłem czas na dystansie półmaratonu – 1:28:49. W Poznaniu chciałem powalczyć o złamanie 3:30 h. Miałem jednak takie ciche marzenie, aby zrobić to od razu z zapasem 10 minutowym. Wszystko na to wskazywało, że może się to udać. Wieczorem przyszykowałem sobie opaski z czasem 3:19:55. Postanowiłem, że spróbuję pobiec każdy kilometr w okolicy 4:44 min/km. Ryzykuję. Co będzie, to będzie.

dsc_6821 dsc_6824

Kilkanaście minut przed startem nad Poznaniem przeszła ulewa. Jak na zawołanie deszcz ustał kilka chwil przed 9:00, kiedy to spiker zachęcił, aby biegacze pozdrowili się nawzajem. Kilka uściśnięć dłoń i po chwili można było usłyszeć dźwięk startera. Ruszyliśmy.

1 2 3 4
Podziel się ->