VI Carbo Asecura Bieg Pszczyński – 04.06.2017 r.

Na pierwszy start czerwca wybrałem sobie VI Carbo Asecura Bieg Pszczyński – bieg na dystansie 10 km. Co prawda bez atestu, ale z bardzo dobrą organizacją. Tak przynajmniej słyszałem od znajomych. Skoro zachęcali do startu, to musiałem to sprawdzić osobiście. W Pszczynie jeszcze nie biegłem, więc był to dodatkowy pretekst, aby się tam pojawić.

DSC_8942

Po przyjechaniu na miejsce od razu udaliśmy się po odbiór pakietu startowego. Biuro zawodów usytuowano w hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, który znajduje się w sąsiedztwie Parku Zamkowego. Tereny te wprost idealnie nadają się na weekendowy relaks. Dużo zieleni i świeżo skoszona trawa, która aż prosi się o rozłożenie koca. Dodatkowo wiele alejek i mostów, na których można się komuś oświadczyć bądź zerwać znajomość.

DSC_8988 DSC_8991 DSC_8972

W pakiecie startowym znalazłem m.in. koszulkę (idealna na lato, bo bez rękawków), numer startowy, a także… zupę pomidorową w wersji instant. Od razu postanowiłem, że zostawię ją sobie na jakąś specjalną okazję.

DSC_8963 DSC_8967 DSC_8968

Niedaleko biura zawodów znajdowała się meta, a także wiele stoisk i straganów. Było widać, że tego dnia Pszczyna żyje biegiem.

DSC_8946 DSC_8959 DSC_8958

Wkrótce rozpoczęły się zawody dla dzieci. Na długiej proste rozegrano kilka biegów. Chwilę pokibicowaliśmy, po czym udaliśmy się na miejsce startu.

DSC_8982

Bramę startową zainstalowano  na Rynku Miejskim. Pogoda dopisała chyba bardziej, niż w Bielsku-Białej, w której tydzień wcześniej biegłem z Magdą. Brak chmur + słońce i temperatura śmiało przekraczała 30 stopni Celsjusza. Godzina startu niestety nie pomagała. Wyznaczono ją na 12:00.

DSC_9019 DSC_8956

Rozgrzewka w zasadzie nie była mi potrzebna. Zrobiłem kilka kółek od razu wbiegając pod kurtynę wodną. Tego dnia skorzystałem z niej jeszcze kilkanaście razy.

Na chwilę przed 12:00 ustawiłem się w strefie startowej. Do ostatnich chwil zastanawiałem się nad tym, jaką obrać taktykę. Nie znałem trasy i nie wiedziałem na co będę mógł sobie pozwolić. Na pewno chciałem powalczyć o pudło w swojej kategorii. Tak się złożyło, że w Pszczynie pojawiła się dodatkowa klasyfikacja: urzędnicy. Klasa społeczna znienawidzona przez 98,7 % społeczeństwa, którą łatwiej zastać przy wuzetce i kawie, niż w amoku pracy. Biegnąc w okolicy 40 min mogłem liczyć na 3 miejsce. Byłoby fajnie.

trasa_asecura

Ruszyliśmy.

Pierwszy kilometr zrobiłem w czasie 3:57 min. Wtedy było jeszcze znośnie. Pamiętam, że minęliśmy żubry i nadal nad głowami miałem drzewa. Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy. Drzewa zniknęły. W zamian pojawił się asfalt i wysoka temperatura. Czy wspominałem, że było duszno? Tak, jakby przed burzą?

asecura_1polowa

Mimo wszystko nadal walczyłem. Drugi kilometr również zrobiłem poniżej 4:00 min/km. Z czasem było jednak coraz trudniej. Cień był towarem wybitnie deficytowym. Kolejny problem polegał na tym, że kilka dni wcześniej włączyła mi się astma w trybie turbo. Nigdy nie zasłaniam się swoim stanem zdrowotnym, ale w trakcie biegu po raz pierwszy odczułem co to kłopoty z oddychaniem pełną piersią.

18768627_1591587900875165_4112883466290087739_o[zdj. kgrucka.pl]

Wkrótce płuca przestały nadążać za resztą ciała. Gdzieś na 3-4 km już wiedziałem, że na pudle stanie ktoś inny. Postanowiłem nieco odpuścić. Nie byłem w stanie biec w tempie 4:00 min/km. Doszedłem więc do wniosku, że nie ma sensu się katować.

  • Bieg w Pszczynie jest super tylko właśnie ta godzina startu… Ja wiem, że wcześniej biegną dzieciaki, ale gdyby tak przesunąć świętowanie biegania na popołudnie lub wieczór? To by był dopiero czad ;)
    A ja Ci i tak gratuluję świetnego startu i (w tych warunkach) świetnego wyniku :)

    • No właśnie. Wszystko przez dzieci.
      Do tabletów! Chipsów! Świnki Pepy i Kapitana Planety!
      No i jeszcze do Pokemonów!

      Biegania im się zachciało… :/