26. Bieg Fiata – 27.05.2018 r.

Wśród biegaczy z łatwością namierzyłem tych, którzy również zdecydowali się pobiec z wózkiem. Postanowiliśmy sobie zrobić pamiątkowe zdjęcie:

3osoby_bielskoW tym roku postanowiłem nie robić tego błędu, co ostatnio i zamiast ustawić się w strefie pomiędzy 40, a 50 min, zaparkowałem wózek przed tabliczką z napisem „40 min”.

Pamiętam, że w poprzednim biegu dużo czasu zajęło mi, aby wyprzedzić wolniejszych biegaczy. Kosztowało mnie to także sporo stresu. Chciałem ich wyminąć z gracją, nie najeżdżając nikomu oponą na Achillesa.

IMG_20180527_100818

To może teraz trochę o pogodzie?

Żal lał się z nieba hektolitrami. Ani jednej chmury i odczuwalna temperatura znacznie powyżej 30 stopni Celsjusza. Chciałoby się rzec – standard. Od kilku lat właśnie taka pogoda obowiązuje w Bielsku w dzień startu.

W tym momencie wykorzystałem bagażnik wózka, w którym schowałem 0,5 l butelkę wody mineralnej. W przeciągu kilku sekund cała jej zawartość wylądowała na mojej głowie, plecach i karku. Dopiero teraz byłem gotowy do biegu.

100270-BFBB18-143-10-000101-bfbb18_01_mtr_20180527_102841[zdj. fotomaraton.pl]

O 11:00 wystartowali wózkarze.

Trzy minuty później, szybkim krokiem zaczęliśmy zmierzać do bramy startowej. Minęliśmy ją, włączyłem Garmina i się zaczęło.

IMG_20180527_110038Na samym początku musieliśmy się zmierzyć z największym podbiegiem na całej trasie. Po wdrapaniu się na wiadukt wreszcie można było odetchnąć. Przed oczami pojawiła się długa prosta.

Pierwszy km zrobiłem w 3:53 min, czyli jakby na to nie patrzeć – „ciut” za szybko. Od razu postanowiłem zwolnić. Plan na bieg nie był jakiś wygórowany. Rok temu, także z wózkiem i także w podobnych warunkach atmosferycznych, do mety dotarłem w czasie: 43:11 min (średnie tempo wyniosło: 4:19 min/km). W tym, chciałem się zbliżyć do tego wyniku.

Drugi kilometr wpadł po 4:17 min. Pojawił się fragment, na który czekałem najbardziej – okolice placu Bolesława Chrobrego. Tam doping co roku jest największy.

bielsko_ind[zdj. bielsko.info]

Nie ukrywam, że było ciężko. W zasadzie od samego początku znajdowałem się daleko poza strefą komfortu. Było niezwykle gorąco, a wiatr pojawiał się incydentalnie. Tętno wielokrotnie przekroczyło 190 unm. Co w tamtym czasie robiła Magda? Spała w najlepsze.

Zaraz za oznaczeniem 3-ego km pojawił się 3-kilometrowy podbieg. W tamtym momencie moim celem było pokonanie pierwszej piątki w jak najkrótszym czasie.

41534197525_e86cba9665_o

Ta sztuka udała mi się po 21:31 min – 10 sekund lepiej, niż ostatnio.

biel15km

300 metrów dalej zatrzymałem się po raz pierwszy.

Musiałem się napić i chwilę ochłonąć. Po kilkunastu sekundach byłem z powrotem w grze. Chyba każdy z nas marzył już o 6-tym km, na którym znajdował się nawrót.

Gdy tam wreszcie dotarłem, byłem już wrakiem człowieka. Zmęczony, odwodniony, z tętnem w okolicy 192 unm. No, ale nie miałem już na co narzekać.

mapa_bielsko

3-km podbieg, zmienił się w 4-km zbieg, który trwał prawie do samej mety. Najważniejsze jest to, że wreszcie pojawiły się jakieś drzewa!

W okolicy 7-ego km trafiłem na drugi wodopój. Przystanąłem na chwilę, oblałem się woda, po czym znowu ruszyłem.