20. Jubileuszowy Międzynarodowy Bieg Uliczny w Jaworznie – 29.08.2015 r.

6

Samoloty pojawiły się w momencie pokonywania przeze mnie ul. Św. Wojciecha. Ta ciągnęła się w nieskończoność (poniżej znajdziecie zdjęcia z maps.google.pl). To był chyba najgorszy odcinek trasy. Konkretna nitka asfaltu bez grama cienia. Na całe szczęście w porę pojawiła się kurtyna wodna, którą zagwarantowali okoliczni strażacy. Chwała im za to!

wojciech2 wojciech1

Na każdym punkcie odświeżania więcej wody wylewałem sobie na kark i głowę, niż wprost do gardła. Biegłem z butelką, w której miałem mieszankę wody/izotonika (1:1) i to właśnie z niej korzystałem najczęściej.

Na 8 km pojawił się nawrót. Tylko i aż 7 km do mety. Najgorsze było to, że to co do tej pory było zbiegiem, stawało się morderczym podbiegiem. No i jeszcze ta nieszczęsna ul. Św. Wojciecha. Gdy biegłem po niej w przeciwnym kierunku, to wydawało mi się, że biegnę w miejscu. Scenografia jakoś nie chciała się przesuwać. Swoim przemyśleniem podzieliłem się z jednym z biegaczy. To właśnie od niego dowiedziałem się, że przed chwilą zdobyliśmy 2 medale w rzucie dyskiem. Odrzutowce? Kurtyna wodna? Medale w Chińskiej Republice Ludowej? Ile też człowiek może przeżyć w trakcie 15 km biegu.

11948273_1023402621017228_87530492_n(zdj. Barbara Adamczak)

Najlepszy moment na trasie? Ostatni kilometr, który pokonałem w tempie 3:46 min/km. Dlaczego tak szybko? Odpowiedź jest prosta: był on jednym wielkim zbiegiem i jednocześnie znakomitą nagrodą za te wszystkie męczące podbiegi. Człowiek mógł się wreszcie zrelaksować i już z daleka wsłuchiwać w mocny doping na mecie.

meta_jaworzno(zdj. festiwalbiegowy.pl)

Ostatni zakręt, kilkadziesiąt metrów – meta!

DSC_2202Przekroczyłem ją z czasem – 01:06:35

Z wyniku jestem zadowolony. W tak gorących warunkach, świeżo po urlopie (z którego dodatkowo mam co zrzucać), nie byłem w stanie nic więcej z siebie wykrzesać. Od razu po otrzymaniu medalu wszedłem pod kurtynę wodną i stałem tam z dobrych kilkadziesiąt sekund.

12_2015Odnalazłem Ewelinę, po czym udałem się po posiłek regeneracyjny. No właśnie, chwilę się przy nim zatrzymajmy. Po biegach jadałem już różne posiłki. Czasami były zupełnie bez sensu (np. bułka z surowym – ciężkostrawnym ogórkiem po tegorocznym maratonie w Krakowie). Czasami były genialnie dobre (np. katering w trakcie Katowice Business Run). To co otrzymałem w plastikowym talerzu po biegu w Jaworznie, przeszło moje najśmielsze oczekiwanie.

DSC_2206Zupa z wkładką? A może bardziej wkładka z zupą? Ktokolwiek widział. Ktokolwiek wie!

Po skonsumowaniu części posiłku udaliśmy się do hali, w której udekorowano zwycięzców biegu.

IMG_1521 IMG_1527

Odbyło się tam również losowanie nagród wśród wszystkich uczestników biegu. Liczyłem na jakiś toster, bądź inny mikser. Niestety musiałem obejść się smakiem.

Jak oceniam bieg?

Plusy:
– bardzo dobra organizacja
– niezły doping kibiców
– niska opłata startowa (35 zł)
– brak zbędnej makulatury w pakiecie startowym

Minusy:
– godzina biegu (czy naprawdę nie da się go zorganizować o wcześniejszej porze? 16:00? w sierpniu?)
– brak toalet przy samym starcie – za każdym razem trzeba było wchodzić do pobliskiej hali
– wkładka w zupie, którą miałem przed oczami jeszcze przez kilka dni i nocy

[shareaholic app=”share_buttons” id=”10261725″]

[shareaholic app=”recommendations” id=”10261733″]

1 2
Podziel się ->
X
X