Autor: Marek

Rasowy przykład biegowego masochizmu? Proszę bardzo! W moim przypadku niech to będzie bieg na 5 kilometrów. Taki, w którym daję z siebie wszystko, zahaczając przy okazji o tętno maksymalne. Wiem, że będzie bolało, a zakwasy będę czuł jeszcze przez kilkanaście kolejnych godzin. I to nawet w oczodołach. Mało tego! Decyzję o starcie podejmuję dobrowolnie i jeszcze za to płacę. Piękniej chyba nie jestem tego w stanie podsumować. Bo prawda, że fajnie to opisałem, co nie? W Szóstce Pogorii, która tak naprawdę jest jedną z niewielu atestowanych piątek w Polsce, brałem udział w 2017, 2019 i w 2021 roku. To właśnie…

Read More

Pamiętam, że w podsumowaniu marca napisałem coś takiego: „Gdy piszę te oto słowa, za kilka dni czeka mnie jeden z ważniejszych sprawdzianów mojego życia. W trakcie maratonu w Gdańsku, spróbuję złamać 3 h. Dlaczego o tym wspominam? Bo jestem cholernie ciekawy jak będzie wyglądało podsumowanie kwietnia”. Ja i Wy już wiecie jak to się skończyło. Ciekawość wreszcie została zaspokojona 😉 Gdybym ubiegły miesiąc mógł podsumować jednym GIFem, to tak by się on prezentował: Zapraszam na podsumowanie jednego z bardziej satysfakcjonujących, biegowych miesięcy mojego życia. 1. Kilometraż. Tak wygląda kalendarz (po kliknięciu jest zdecydowanie bardziej czytelny): Widać jak na dłoni, że…

Read More

Od kilku lat starty dzielę na dwa rodzaje. W pierwszym koszyku znajdują się biegi, w których staram się osiągnąć jak najlepszy rezultat. To do nich trenuję w pocie czoła, wykonując podbiegi czy inne – bardziej wymagające jednostki treningowe. Do tego typu startów mogę zaliczyć ten w Krakowie czy w Gdańsku. Drugi rodzaj startów to takie, w których od początku, do samego końca, znajduję się w strefie komfortu. Bacznie rozglądam się dookoła, starając się jak najwięcej zapamiętać. Wykonuję wiele zdjęć, a także zbijam niespotykaną liczbę piątek. Czy właśnie taki był półmaraton w Wiedniu? Czy wielkim spoilerem będzie to, jeżeli przyznam na…

Read More

Tak szczerze, to nie wiem od czego zacząć. W dalszym ciągu jest we mnie tyle emocji, że ciężko jest mi je wszystkie ubrać w słowa, a później przelać na klawiaturę. Na kilkadziesiąt godzin przed startem niestety wszystko zaczęło się sypać. Przez kilka chwil nie byłem pewny czy w ogóle będę w stanie wystartować. Gdy otrzymałem zielone światło, to czym prędzej ruszyłem w stronę startu. Ciężko było mi wtedy myśleć o jakimś dobrym wyniku. Cieszyłem się, że w ogóle mogę pobiec. Ba! Zapomniałem już o tych wszystkich podbiegach i wietrze, który miał wiać powyżej 40 km/h. Czułem kojednak, że pomimo tych…

Read More

Marzec za nami, więc chyba nadszedł czas, aby go podsumować. Gdy piszę te oto słowa, za kilka dni czeka mnie jeden z ważniejszych sprawdzianów mojego życia. W trakcie maratonu w Gdańsku, spróbuję złamać 3 h. Dlaczego o tym wspominam? Bo jestem cholernie ciekawy jak będzie wyglądało podsumowanie kwietnia. Czy z Gdańska wrócę na tarczy? Czy jednak pod tarczą? A może z bólem zatok od nadmiaru wiatru? Zobaczymy… 1. Kilometraż. Tak prezentuje się kalendarz: To już trzeci miesiąc, w którym – swoją trenerską dłonią – prowadził mnie Dawid z Inżynierii Biegania. Poniżej znajdziecie przykłady kilku treningów. Tym razem nie grupuję ich…

Read More

W Półmaratonie Marzanny po raz pierwszy wystartowałem w 2015 roku. To był dla mnie szczególny bieg, ponieważ pierwszy raz w życiu udało mi się złamać 1:30 h [relacja]. Na mecie zameldowałem się z czasem 1:29:55. Emocji było co nie miara, gdyż zaraz po jej przekroczeniu, otrzymałem SMS-em informację, że mój czas brutto wyniósł 1:30:07. Na całe szczęście, do pierwszej maty z pomiarem czasu, dotarłem po 13 sekundach od strzału startera. Po 7 latach postanowiłem ponownie wystartować w Marzannie. 20 marca 2022 roku, a więc dokładnie w 10 rocznicę swojego pierwszego biegowego treningu, w Krakowie miałem sprawdzić formę przed maratonem w…

Read More

„Dekada w biegu” – jak to brzmi! Gdy piszę ten tekst, minęło właśnie 10 lat, od kiedy poszedłem na pierwszy trening. Te 10 lat odmieniło moje życie o 180 i pół stopnia. Zmieniło się bardziej, niż mogłem się tego na początku spodziewać. Kto by przypuszczał, że rozpoczynając swój pierwszy trening, w jednym z parków w Siemianowiach Śląskich, po kilku latach odwiedzę także ten w centrum Nowego Jorku, Londynie czy Tokio? Ja raczej nie. W tym tekście postaram się nie zdublować tego, co znajdziecie tu, tutaj, a także w tym miejscu i tu też raczej. To co? Gotowi na podsumowanie 3650…

Read More

Z wiadomych względów, tym razem bez suchara na początek. Przed Wami podsumowanie mijającego miesiąca. 1. Kilometraż. Tak prezentuje się kalendarz: Luty to drugi miesiąc, który w całości przepracowałem w ramach planu, ułożonego dla mnie przez Dawida z Inżynierii Biegania. Poniżej znajdziecie zbiorcze podsumowanie śród, sobót i niedziel: a) środa -> podbiegi  Środy – w dalszym ciągu – podbiegami stoją. Tak prezentowała się pierwsza środa lutego: A tak ostatnia: 8 serii, w skład których wchodziło 5 x 100 m, to już nie przelewki. Gdy do 100 m dodałem kolejne 50 m, to można się było zmęczyć. Szczególnie, gdy – biorąc pod…

Read More

Gdy piszę te oto słowa, w dalszym ciągu nie miałem w ustach czekolady, batonów ani zaległych Michałków Adwokackich. Od 28 grudnia ur. – z powodzeniem – unikam słodyczy. W tym roku czekolady więc jeszcze nie konsumowałem. Dla mnie jest to wprost niewyobrażalny wyczyn 😉 No dobra, a co jeszcze wydarzyło się w styczniu? Oprócz tego, że unikałem słodkości? Zapraszam na raport z biegowego pola bitwy. 1. Kilometraż. Tak prezentuje się kalendarz: Cóż, dotarłem do momentu, w którym mój biegowy grafik jest równie napięty, co nieczytelny. Jeżeli chcecie go sobie dokładnie obejrzeć, to proponuję zapisać powyższa grafikę na pulpicie, zrobić sobie…

Read More

Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy wspieram odkąd pamiętam. Im większy krzyk hejterów na działalność Jurka Owsiaka, tym więcej kasy staram się wrzucić do puszki. No, ale hejterów zostawmy może w spokoju. Skoro istnieje też grupa ludzi, która wierzy w to, że Ziemia jest płaska, a szczepionki powodują autyzm i choroby lokomocyjne (szczególnie szczepionki na Covid!), to widocznie musi być jakaś równowaga w przyrodzie. Do tej pory, we wszystkich moich licytacjach, udało się zebrać 834 złote i 50 groszy: 2019 r. – Koszulka z Tokyo Marathon 2015 – 129 zł – Trening z adminem drogadotokio.pl – 242,50 zł 2020 r. – Trening…

Read More

Rok 2021 odszedł w zapomnienie. Czy był lepszy, od über pandemicznego dwa tysiące dwudziestego? Chyba tak. Startów było co prawda nieco więcej, ale do normalności jest jeszcze daleko. W dalszym ciągu nad głowami wisi niepewność. Czy zawody, na które się zapisałem/-am, w ogóle się odbędą? A jak już nawet, to czy w domu/w kraju nie zatrzyma mnie pozytywny wynik na Covid-19? Ba! Może się okazać, że granica zostanie zamknięta dla ruchu turystycznego i będąc ozdrowieńcem po 2 dawkach szczepienia i tak niewiele można zdziałać. Tak było na przykład z moim ubiegłorocznym wyjazdem do Chicago.Podobnie – jak pisałem o tym w…

Read More

W listopadzie wydarzyło się tak wiele, że gdybym tylko miał czas, to napisałbym powieść przygodową, wydał ją w 15 tomach i czytał na głos przez kolejne kilka lata. Jednakże… na całe Wasze szczęście, wolnego czasu nie mam prawie wcale. Streszczę się więc najpiękniej, jak jestem w stanie. Ok? Zapraszam na skrót najważniejszych wydarzeń 11 miesiąca 2021 roku. 1. Kilometraż. Tak prezentuje się kalendarz: Od kilku lat piszę Wam to samo: w tygodniu trenuję 3 x 20 km. Bla… bla… bla… Ileż można? Na całe szczęście od grudnia będzie już inaczej. „A dlaczegóż to?” – na to pytanie znajdziecie odpowiedź w dalszej…

Read More

O wzięciu udziału w badaniach wydolnościowych myślałem od dobrych kilku lat, lecz jakoś nigdy się na nie nie zdecydowałem. Gdy wreszcie pojawiła się taka możliwość, długo się nie zastanawiałem. Pięknie się wystroiłem i ruszyłem w kierunku Krakowa, gdzie – w jednej z sal miejscowego klubu fitness – miałem dobić do tętna maksymalnego. Choć paradoksalnie, to nie ono było tego dnia najważniejsze. W niniejszym tekście opiszę Wam jak wygląda taki test. Przyjrzymy się moim wyników, a także postaram się znaleźć odpowiedzieć na pytanie: kiedy i czy w ogóle warto zrobić sobie takie badania? Zapraszam! Cel badania. Podstawowym celem badania wydolnościowego jest…

Read More

W Berlinie byłem do tej pory dwukrotnie. Za każdym razem było bardzo krótko i równie intensywnie. Za pierwszym razem, gdy startowałem w maratonie w 2013 roku, o zwiedzaniu nie było mowy. Do stolicy Niemiec dotarłem wtedy autokarem z piątku na sobotę. W sobotę – z samego rana – ruszyłem po pakiet. W niedzielę był bieg, a w poniedziałek rano powrót do kraju. Z atrakcji turystycznych zapamiętałem jedynie Bramę Brandenburską, Bundestag, Katedrę Berlińską, Berliner Fernsehturm i niemieckiego McDonaldsa. Naprawdę, pozwiedzałem wtedy tyle, że ho ho. W 2021 roku postanowiłem to nadrobić. Znowu jechałem tam jedynie na weekend, ale z uwagi na…

Read More

Październik 2021 roku – jaki on był? Czymże mnie zaskoczył? O ile w ogóle to zrobił. Sprawdźmy to najdokładniej, jak tylko się da. 1. Kilometraż. Tak prezentuje się kalendarz: Jest taka zależność, którą odkryłem, gdy tylko zacząłem biegać: im więcej startów w miesiącu, tym mniej nabitych kilometrów. Tak było i tym razem. 9 października wziąłem udział w Siemianowickiej Piwnej Mili, by nieco ponad tydzień później – wystartować w Krakowie. A wiadomo, że jak się startuję w niedzielę, to przeważnie w sobotę się leży, pachnie i wizualizuje moment przekroczenia mety. Po wymagającym wrześniu, kiedy to po samym maratonie w Berlinie dochodziłem…

Read More

Są takie sytuacje, które filozofom się nie śniły: benzyna i ropa powyżej 6,00 zł, inflacja, która do 6% zaczyna dobijać, a także to, co wydarzyło się w trakcie 7. Cracovia Półmaratonu Królewskiego. Do stolicy Małopolski zmierzałem z misją poprawienia swojej dotychczasowej życiówki z Tychów, która wynosiła 1:24:26 (relacja). Zdawałem sobie jednak sprawę z tego, że może być z tym różnie. Trzy tygodnie wcześniej udało mi się wywalczyć PB na dystansie maratonu. W upalnym Berlinie dobiegłem do mety po 3:08:50 biegu (relacja). Nie ukrywam, że dochodziłem do siebie przez blisko dwa tygodnie. Byłem zmęczony. Tempo obydwu biegów dało mi w przysłowiową…

Read More