Autor: Marek

Niedziela 4 lipca 2021 r. była pierwszym dniem w moim życiu, w trakcie którego wziąłem udział w dwóch zawodach. O 11:00 zameldowałem się na trasie Półmaratonu Gęstwinami Murckimi (o tym, jak mi poszło, przeczytacie w -> tym miejscu), natomiast 5 godzin później miałem wziąć udział w Biegu Bohaterów. Dodam, że ten drugi bieg prawie przeszedł mi koło nosa. Pewnego dnia Tomasz – z którym po niejednej trasie żwir z bieżnika butów wyjmowałem – oznajmił, że jeszcze tego samego dnia pobiegnie z Katowicach z córką Igą w wózku. Ale, że co? Drugi bieg w ciągu kilku godzin? Gdzie to? Jak to?…

Read More

Półmaraton Gęstwinami Murckowskimi to był jeden z tych biegów, o których słyszałem, że się odbędzie, ale przez długi czas zupełnie nic z tym nie robiłem. Nie ogłaszałem światu na FB, że wezmę udział w wydarzeniu. Ba! Że w ogóle się nim interesuje. Nie odwiedziłem strony organizatora sprawdzając jak wygląda trasa i do kiedy jest tańsze wpisowe. Na moją bierność zapewne wpłynęła fala biegów, które miały się odbyć, ale z uwagi na obostrzenia – niestety nie wyszło. Kilka takich sytuacji znieczuliło mnie i skutecznie wybiło z głowy myślenie o kolejnych startach. Po co się za to zabierać, skoro zapewne i tak…

Read More

Kontuzja odpuściła i wreszcie wróciłem do systematycznego biegania! Buzia się cieszy, oczęta się cieszą i łękotka nawet. Co jeszcze się cieszy? Sprawdźmy! 1. Kilometraż. Tak prezentuje się kalendarz: Kontuzja palca odpuściła, więc mój kilometraż wreszcie jakoś wygląda. Znowu biegam bez większego wysiłku i takie 30 kilometrów nie sprawa mi żadnego problemów. Stałe tempo, w tych swoich kultowych już, dwudziestokilometrowych treningach, staram się urozmaić, poprzez zwiększenie prędkości na kilku ostatnich kilometrach. Wielokrotnie było tak, że ostatnie 4-5 kilometrów, pokonywałem w tempie w okolicy 4:00 min/km. Dodatkowo, gdy trafię na trasie na jakąś siłownię pod chmurą, to na chwilę przystaję. Poćwiczę z…

Read More

W Wizz Air Katowice Half Marathon biorę udział od początku jego istnienia. Po raz pierwszy wystartowałem w nim w 2018 roku. Wcieliłem się wtedy w rolę pacemakera na 1:50 h (relacja). Rok później ponownie prowadziłem grupę na ww. czas (relacja). W 2020 roku miałem wystartować w kolejnej edycji. SARS-CoV-2 sprawił jednak, że znaczna część imprez biegowych została przeniesiona na 2021 rok. Tak też było z katowickim Wizz Airem. Za trzecim razem udało się wreszcie ustalić datę startu. Metę mieliśmy przekroczyć w sobotę 19 czerwca. Miało się pojawić kilka nowości. Najważniejsze dwie to: nowa godzina startu (tym razem półmaraton miał się…

Read More

O napisaniu tego tekstu myślałem już od dłuższego czasu. Biegam już dziesiąty rok. Chyba najwyższy czas odpowiedzieć sobie na kilka fundamentalnych pytań: Co bieganie zmieniło w moim życiu? Jak ja zmieniłem się dzięki niemu? Z czego zdałem sobie sprawę i jak teraz postrzegam otaczający mnie świat? Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie. Czas rozpocząć tekst, z jednym z bardziej clickbaitowych tytułów w historii drogdidotokio.pl. Zapraszam! 1. Kilka słów o odległości. To nawet nie chodzi o coś tak oczywistego jak to, że po tych blisko 10 latach biegania, wiem ile metrów dzieli mnie od kiosku, który właśnie widzę w oddali. Że do wieży…

Read More

W podsumowaniu kwietnia napisałem m.in. takie oto zdanie: „To co, w maju z przekraczam 300 kilometrów i do rana – ze szczęścia – zatańczę na pobliskiej polanie? Zrobię co w mojej mocy”. Czy zatańczyłem? Czy zrobiłem co w mojej mocy? Sprawdźmy! 1. Kilometraż. Tak prezentuje się kalendarz: Jak widać na powyższym pliku *.jpg, w moich treningach pojawiły się większe dziury, niż te, które hulają obecnie w budżecie Rzeczpospolitej Polskiej. Cóż, z jednej strony można by rzewnie zapłakać nad swoim losem. Przecież nie tak to miało wyglądać. Z drugiej jednak, doskonale zdaje sobie sprawę z jednej sprawy: w bieganiu kontuzje to…

Read More

Jest takie staropolskie powiedzenie, które przed chwilą wymyśliłem. Brzmi ono: „Nic nie boli, tak jak piątka”. Szczególnie w momencie, gdy pokonujesz ją na granicy swojej wytrzymałości. Po tej ostatniej zakwasy mam dosłownie wszędzie. Bolą mnie nogi od biegania, ręce od machania i powieki od ich zaciskania. Ba! Płonie mój niewidzialny ABS na brzuchu i okolice przepony. Dawno, w tak krótkim czasie, nie przyjąłem takiej ilości tlenu. No to teraz nasuwa się zasadnicze pytanie: „Marku! Czy warto było szaleć tak?!?”. Odpowiem w krótkich żołnierskich słowach: „Tak. Było!”. Wstyd się przyznać, ale moja poprzednia życiówka na dystansie 5 kilometrów, do niedzieli 23…

Read More

Kwiecień w telegraficznym skrócie? 270 kilometrów, 37 urodziny i 1 dawka szczepienia. Co się jeszcze wydarzyło? Zapraszam na podsumowanie. 1. Kilometraż. Tak prezentuje się kalendarz: Standard, w postaci 3 treningów po 20 kilometrów, ma się u mnie wybornie. Dodatkowo wpadł jeden szybki trening na bieżni i dwie trzydziestki. Na początku sądziłem, że ledwo uda mi się przekroczyć 200 kilometrów, a tak naprawdę, jeden trening więcej i dobiłbym do trzystu. Łącznie wyszło 270 km. To co, w maju z przekraczam 300 kilometrów i do rana – ze szczęścia – zatańczę na pobliskiej polanie? Zrobię co w mojej mocy. 2. Wirtualny Boston.…

Read More

Marzec to był zdecydowanie jeden z gorszych miesięcy w ciągu ostatnich lat. Napisałbym coś niecenzuralnego, ale jeszcze nie ma 23:00, więc dżentelmeńsko odpuszczę… Mimo wszystko zapraszam na jego podsumowanie. 1. Kilometraż. Tak prezentuje się kalendarz: Z uwagi na Covid (będzie jeszcze o nim w dalszej części programu), na pierwszy biegowy trening mogłem pójść dopiero 10 marca. Po ponad 14 dniach niebiegania (ostatni trening miałem 24 lutego), nogi same mnie poniosły. Zrobiły to tak perfekcyjnie, że średnie tempo wskoczyło poniżej 4:30 min/km. W weekend 13-14 kwietnia udało mi się pokonać ponad 50 kilometrów. Z każdym kolejnym treningiem wracałem do formy z…

Read More

Luty za nami. Miesiąc krótki, to i krótkie będzie podsumowanie. Zapraszam! 1. Kilometraż. Tak prezentuje się kalendarz: Muszę przyznać, że po ponad 300 km, które udało mi się przebyć w styczniu, w lutym byłem już bardzo dobrze rozbiegany. Biegało mi się świetnie! Przykładowo 5 lutego zrobiłem sobie 5 km w tempie 4:20 min/km (dodam, że na trasie miałem słynny podbieg Silesia Marathonu), a następnie 10 km w tempie 4:33 mim/km. Na koniec weszło kolejne 5 km. Tym razem tempo wzrosło do 4:13 min/km. Wszystko po południu i po całym tygodniu pracy. Nikt o to nie pyta, ale również dodam, że…

Read More

Pierwszy miesiąc dwa tysiące dwudziestego pierwszego roku. Jaki był? Czym się zaczął, a jak skończył? Zapraszam na jego podsumowanie. 1. Kilometraż. Tak prezentuje się kalendarz: W tym miejscu – od ponad 7 lat – znajdowały się wykresy z Endomondo. Jako, że aplikacji nie ma już z nami od dobrych kilkudziesięciu dni, wybrałem wariant najbardziej czytelny, z pośród tych dostępnych. Od stycznia będę wrzucał zrzut ekranu z aplikacji Connect od Garmina. Jeżeli ktoś będzie chciał podejrzeć co i jak, to zachęcam do kliknięcia w powyższy kalendarz. Wtedy przybierze na masie i wypełni cały Wasz ekran. No dobra, tak się rozpisałem o…

Read More

Z czym od kilku lat kojarzy mi się 1 stycznia? Z kacem, który ciężko wyleczyć jeszcze przez kilka dni? A może z dzikimi pląsami do białego rana w rytmie największych przebojów Ryszarda Rynkowskiego? Nie! Nic z tych rzeczy. Od kilku lat, w pierwszy dzień nowego roku smaruję się wazeliną, naciągam na nogi leginsy, ubieram ciepłą bluzę, a później biegnę przez ponad 42 kilometry. Jeszcze kilka lat temu w życiu bym się o to nie posądzał, a teraz nie wyobrażam sobie, że mógłbym tego nie robić. W dobie pandemii i miliarda obostrzeń, które mało kiedy wzajemnie się nie wykluczają, organizacja imprez…

Read More

Parafrazując klasyka: „Jaki był 2020 rok każdy widzi”. Jak długo żyję, jeszcze nigdy nie musiałem otwierać worka foliowego w… foliowych rękawiczkach. Przecież to jest prawie niewykonalne! Nie ważne. Miały być zagraniczne wojaże i liczne starty, a zamiast tego pojawiła się kamieni kupa. Tylko, czy aby na pewno? Czy mijający rok był gorszy od poprzednich? Wiem jedno – na pewno był specyficzny. Zapraszam na podsumowanie 2020 roku. 1. Kilometraż. Zacznę od znalezienia odpowiedzi na jedno z najważniejszych pytań: „Ile kilometrów pokonałem w 2020 r.?”.  Pod tym względem było rekordowo: W 2018 r. nieśmiało przekroczyłem granicę 2000 km. Rok później dołożyłem do…

Read More

Po znakomitym październiku, przyszedł listopad. No i okazało się, że taki znakomity to on wcale nie był. Zapraszam na podsumowanie 30 dni 11 miesiąca 2020 roku. 1. Kilometraż. Tak prezentuje się kalendarz: Jak na dłoni widać, że pierwsze 13 dni listopada były wyjątkowo niebiegowe. Jakby jeszcze dodać do nich 4 dni października, to łącznie wyjdzie 17 dni braku biegowej aktywności. Ostatnio taką przerwę w bieganiu miałem chyba 6-7 lat temu, gdy po minięciu mety jednego z półmaratonów zorientowałem się, że jedno kolano jest jakieś takie większe. „O! Patrz Pani! Nawet boli przy dotknięciu!” W listopadzie pokonałem 145 kilometrów. Biorąc pod…

Read More

Październik to był istny rolerkołster. Zaczął się wybornie, bo od Silesia Marathonu, w trakcie którego wywalczyłem nową życiówkę. No dobra, a jak się skończył? Ano początkiem izolacji, która wkrótce miała przejść w kwaratannę. Zapraszam na podsumowanie tego, co udało mi się osiągnąć do północy 27 października. 1. Kilometraż. Tak prezentuje się kalendarz: Zacząłem go najpiękniej, jak tylko byłem w stanie – udziałem w Silesia Marathonie. To był mój drugi start na tym dystansie w tym roku (pierwszym był Maraton Cyborga). Więcej o tym, co tam się wydarzyło, poruszę w dalszej części programu. Pięć dni później wziąłem udział w Biegu Jesieni.…

Read More

Planując starty na rok 2020, po raz pierwszy zdecydowałem się na to, o czym myślałem już od dobrych kilkunastu miesięcy. Oprócz biegów na asfalcie, na mojej liście miały się także pojawić góry. Wstyd się przyznać, ale wśród moich dotychczasowych 16 000 kilometrów, nie było ani jednego startu, gdzie pod nogami miałbym mieć tylko i wyłącznie ziemię, liście i śliskie kamienie. No i widoki, które miałem na długo zapamiętać. Pech chciał, że pojawił się koronawirus, który zablokował większość imprez biegowych. „Maraton 3 Jezior” – mój pierwszy planowy bieg w górach, został przeniesiony na 2021 rok. Rzutem na taśmę i za namową…

Read More