Autor: Marek

Są takie sytuacje, które filozofom się nie śniły: benzyna i ropa powyżej 6,00 zł, inflacja, która do 6% zaczyna dobijać, a także to, co wydarzyło się w trakcie 7. Cracovia Półmaratonu Królewskiego. Do stolicy Małopolski zmierzałem z misją poprawienia swojej dotychczasowej życiówki z Tychów, która wynosiła 1:24:26 (relacja). Zdawałem sobie jednak sprawę z tego, że może być z tym różnie. Trzy tygodnie wcześniej udało mi się wywalczyć PB na dystansie maratonu. W upalnym Berlinie dobiegłem do mety po 3:08:50 biegu (relacja). Nie ukrywam, że dochodziłem do siebie przez blisko dwa tygodnie. Byłem zmęczony. Tempo obydwu biegów dało mi w przysłowiową…

Read More

Gdy po raz pierwszy usłyszałem, że w pewnym siemianowickim parku miejskim, odbędą się zawody w piciu piwa i bieganiu, od razu wpisałem je do swojego kalendarza. Piwo kojarzyło mi się do tej pory z grillem i upalnym weekendem. Choć bardziej preferuję czerwone wytrawne wino, potrafię docenić smak dobrego krafta. Do tej pory raczyłem się nim w trakcie błogiego nic nie robienia, które pojawia się raz na kwartał. A gdyby tak dodać do tego piwa element rywalizacji i tempo poniżej 4 min/km? No i w zasadzie to nie jedną mile, a aż cztery? Wtedy robi się z tego wyzwanie, godne największych…

Read More

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Integer quis auctor elit sed vulputate mi sit. Dignissim cras tincidunt lobortis feugiat vivamus at augue eget arcu. Elementum nisi quis eleifend quam adipiscing. Cras semper auctor neque vitae tempus quam pellentesque nec. Arcu felis bibendum ut tristique et egestas quis. Egestas pretium aenean pharetra magna ac placerat vestibulum. Quam adipiscing vitae proin sagittis nisl. Non arcu risus quis varius quam quisque id. Amet consectetur adipiscing elit pellentesque habitant morbi tristique senectus et. Luctus venenatis lectus magna fringilla urna porttitor. Neque…

Read More

Wrzesień 2021 r. n.e. – co w nim się wydarzyło! Kilometrażu może było jak na lekarstwo, ale w tym wypadku wyjątkowo liczyła się jakość, a nie ilość. Tej pierwszej było pod korek. No dobra… calm down Marek i pisz dokładnie jak było! Ok! Przed Wami podsumowanie sierpnia 2021 r. 1. Kilometraż. Tak prezentuje się kalendarz: Wrzesień w całości był podporządkowany dwóm startom. Po jednym w Tychach i w Berlinie. Wiadomo, że jeżeli ciśnie się po życiówki, to raczej nie zamula się nóg jakimiś przesadnie długimi wybieganiami. Nie wspominam nawet o tym, że unika się deszczu i wiatru, które to w okresie…

Read More

Doskonale pamiętam, jakie niesamowite wrażenie zrobił na mnie mój pierwszy maraton zaliczany do prestiżowego cyklu World Marathon Majors. Stałem na Expo wpatrzony grafikę, na której – oprócz Berlina – wyeksponowano także wszystkie pozostałe maratony. Nowy Jork, Chicago i Tokio? Głęboko westchnąłem i stwierdziłem: „Gdzie mi tam do nich?”. Byłem święcie przekonany, że berliński maraton w 2013 roku będzie moim pierwszym, a zarazem ostatnim majorem. Życie postanowiło mnie jednak solidnie zaskoczyć. W sierpniu 2021 roku – zupełnie niespodziewanie – pojawiła się szansa na ponowny wyjazd do stolicy Niemiec. Wiąże się z tym ciekawa historia. Pewnego dnia – idąc korytarzem w swoim…

Read More

Poniżej znajdziecie garść najważniejszych informacji związanych z moim wyjazdem do Berlina. Chcecie być na bieżąco? Wszystko na żywo, w 4K i Dolby Atmos? Przed Wami krótka instrukcja obsługi. 1. Przyjazd/wyjazd. Podobnie jak miało to miejsce w 2013 roku, tak i tym razem, do Berlina przyjadę busem. Na początku myślałem o tym, aby tym razem dotrzeć tam autem. Szybko jednak dotarło do mnie, że dużo z tym zachodu. Nawet wjazd do miasta wymaga specjalnej naklejki. Ze znalezieniem miejsca parkingowego na cały weekend, też mógłby być problem. Wyjeżdżam w piątek 24 września o godz. 6:50. Na miejscu powinienem być przed godziną 14:00. Od…

Read More

Nad wstępem do tej relacji siedzę już od dobrych kilkunastu minut, no i w dalszym ciągu nie wiem od czego zacząć. W głowie kotłuje mi się wiele myśli i równie sporo emocji. To, co przeżyłem w pewną niehandlową niedzielę 2021 roku w Tychach, pozostanie we mnie na długo. Po raz kolejny doszedłem do wniosku, że bieganie to… („Ok Marek! Konkrety! Bo, jak tak dalej pójdzie, to mi się mielone przypalą!” – dop. red.). No… dobrze. To może w ten sposób: tegoroczny Tyski Półmaraton to była petarda! („No to rozumiem! Tak rzeczywiście jest o wiele lepiej <3” – ponowny dop. red.).…

Read More

Sierpień to był chyba najlepszy, z dotychczasowych miesięcy 2021 r. Elegancko mi się biegało, omijałem kontuzje, dowiedziałem się, że pobiegnę w kolejnym Majorze, no i te wakacje, które rozwaliły system. Było na nich tak fajnie, że – wracając do Polski – przedawkowałem całe opakowanie Rutinoscorbinu, aby się jakoś przygotować na te wszystkie smutne buzie. No i inflację. Nie zapominajmy o niej! Zapraszam na podsumowanie mijającego miesiąca. Tekst spory, ale ponoć bardzo udany. 1. Kilometraż. Tak prezentuje się kalendarz: Pierwsza połowa była z gatunku „po staremu”. Standardowe długości treningowe i znane tereny biegowe. Największa frajda zaczęła się w drugiej połowie miesiąca.…

Read More

Lipiec – ogórkowy sezon startowy? Wypraszam sobie! W jednym dniu wziąłem udział w dwóch biegach. Byłby i trzeci start, ale nie zdążyłem na przesiadkę do Kalisza 🙁 Zapraszam na podsumowanie siódmego miesiąca dwa tysiące dwudziestego pierwszego roku naszej ery. Bo nie ich. 1. Kilometraż. Tak prezentuje się kalendarz: Odpukując w niemalowane, spluwając za prawe ramię, a także przypinając sobie do plecaka czerwoną kokardę (tak, taką samą, którą ludzie przyklejają do wózków) oznajmiam, co następuje: w lipcu nie miałem ani jednej kontuzji! Nic, a nic! Żadnej, a żadnej! Znowu biega mi się wprost rewelacyjnie! Zdaję sobie jednak sprawę, że w bieganiu,…

Read More

Niedziela 4 lipca 2021 r. była pierwszym dniem w moim życiu, w trakcie którego wziąłem udział w dwóch zawodach. O 11:00 zameldowałem się na trasie Półmaratonu Gęstwinami Murckimi (o tym, jak mi poszło, przeczytacie w -> tym miejscu), natomiast 5 godzin później miałem wziąć udział w Biegu Bohaterów. Dodam, że ten drugi bieg prawie przeszedł mi koło nosa. Pewnego dnia Tomasz – z którym po niejednej trasie żwir z bieżnika butów wyjmowałem – oznajmił, że jeszcze tego samego dnia pobiegnie z Katowicach z córką Igą w wózku. Ale, że co? Drugi bieg w ciągu kilku godzin? Gdzie to? Jak to?…

Read More

Półmaraton Gęstwinami Murckowskimi to był jeden z tych biegów, o których słyszałem, że się odbędzie, ale przez długi czas zupełnie nic z tym nie robiłem. Nie ogłaszałem światu na FB, że wezmę udział w wydarzeniu. Ba! Że w ogóle się nim interesuje. Nie odwiedziłem strony organizatora sprawdzając jak wygląda trasa i do kiedy jest tańsze wpisowe. Na moją bierność zapewne wpłynęła fala biegów, które miały się odbyć, ale z uwagi na obostrzenia – niestety nie wyszło. Kilka takich sytuacji znieczuliło mnie i skutecznie wybiło z głowy myślenie o kolejnych startach. Po co się za to zabierać, skoro zapewne i tak…

Read More

Kontuzja odpuściła i wreszcie wróciłem do systematycznego biegania! Buzia się cieszy, oczęta się cieszą i łękotka nawet. Co jeszcze się cieszy? Sprawdźmy! 1. Kilometraż. Tak prezentuje się kalendarz: Kontuzja palca odpuściła, więc mój kilometraż wreszcie jakoś wygląda. Znowu biegam bez większego wysiłku i takie 30 kilometrów nie sprawa mi żadnego problemów. Stałe tempo, w tych swoich kultowych już, dwudziestokilometrowych treningach, staram się urozmaić, poprzez zwiększenie prędkości na kilku ostatnich kilometrach. Wielokrotnie było tak, że ostatnie 4-5 kilometrów, pokonywałem w tempie w okolicy 4:00 min/km. Dodatkowo, gdy trafię na trasie na jakąś siłownię pod chmurą, to na chwilę przystaję. Poćwiczę z…

Read More

W Wizz Air Katowice Half Marathon biorę udział od początku jego istnienia. Po raz pierwszy wystartowałem w nim w 2018 roku. Wcieliłem się wtedy w rolę pacemakera na 1:50 h (relacja). Rok później ponownie prowadziłem grupę na ww. czas (relacja). W 2020 roku miałem wystartować w kolejnej edycji. SARS-CoV-2 sprawił jednak, że znaczna część imprez biegowych została przeniesiona na 2021 rok. Tak też było z katowickim Wizz Airem. Za trzecim razem udało się wreszcie ustalić datę startu. Metę mieliśmy przekroczyć w sobotę 19 czerwca. Miało się pojawić kilka nowości. Najważniejsze dwie to: nowa godzina startu (tym razem półmaraton miał się…

Read More

O napisaniu tego tekstu myślałem już od dłuższego czasu. Biegam już dziesiąty rok. Chyba najwyższy czas odpowiedzieć sobie na kilka fundamentalnych pytań: Co bieganie zmieniło w moim życiu? Jak ja zmieniłem się dzięki niemu? Z czego zdałem sobie sprawę i jak teraz postrzegam otaczający mnie świat? Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie. Czas rozpocząć tekst, z jednym z bardziej clickbaitowych tytułów w historii drogdidotokio.pl. Zapraszam! 1. Kilka słów o odległości. To nawet nie chodzi o coś tak oczywistego jak to, że po tych blisko 10 latach biegania, wiem ile metrów dzieli mnie od kiosku, który właśnie widzę w oddali. Że do wieży…

Read More

W podsumowaniu kwietnia napisałem m.in. takie oto zdanie: „To co, w maju z przekraczam 300 kilometrów i do rana – ze szczęścia – zatańczę na pobliskiej polanie? Zrobię co w mojej mocy”. Czy zatańczyłem? Czy zrobiłem co w mojej mocy? Sprawdźmy! 1. Kilometraż. Tak prezentuje się kalendarz: Jak widać na powyższym pliku *.jpg, w moich treningach pojawiły się większe dziury, niż te, które hulają obecnie w budżecie Rzeczpospolitej Polskiej. Cóż, z jednej strony można by rzewnie zapłakać nad swoim losem. Przecież nie tak to miało wyglądać. Z drugiej jednak, doskonale zdaje sobie sprawę z jednej sprawy: w bieganiu kontuzje to…

Read More

Jest takie staropolskie powiedzenie, które przed chwilą wymyśliłem. Brzmi ono: „Nic nie boli, tak jak piątka”. Szczególnie w momencie, gdy pokonujesz ją na granicy swojej wytrzymałości. Po tej ostatniej zakwasy mam dosłownie wszędzie. Bolą mnie nogi od biegania, ręce od machania i powieki od ich zaciskania. Ba! Płonie mój niewidzialny ABS na brzuchu i okolice przepony. Dawno, w tak krótkim czasie, nie przyjąłem takiej ilości tlenu. No to teraz nasuwa się zasadnicze pytanie: „Marku! Czy warto było szaleć tak?!?”. Odpowiem w krótkich żołnierskich słowach: „Tak. Było!”. Wstyd się przyznać, ale moja poprzednia życiówka na dystansie 5 kilometrów, do niedzieli 23…

Read More