ONICO Gdynia Półmaraton – 19.03.2017 r.

Planując tegoroczne starty swój wzrok od razu skierowałem na północ Polski. W kwietniu biorę udział w DOZ Łódź Maraton. Jak przed każdym maratonem, dobrze było się gdzieś przed nim sprawdzić. Słyszałem wiele dobrego o organizacji gdyńskiego półmaratonu. Druga połowa marca, więc termin wprost idealny. Nie pozostało mi nic innego, jak się na niego zapisać i sprawdzić jak to jest finiszować kiedy wokół morze, mewy i wiatr z okolic Skandynawii.

smile[zdj. SmileApartment Gdynia]

Tak jak już nie raz pisałem – w bieganiu fajne jest to, że staje się ono pretekstem do podróżowania. Tak było i w tym wypadku. Wyjazd do Gdyni stał się kolejną podróżą w składzie: mąż Marek, żona Ewelina i córka Magdalena. Można pozwiedzać, a przy okazji wystartować w zupełnie nowym miejscu. Weekend pełen wrażeń, który idealnie naładuje akumulatory na kolejne dni.

IMG_8322 IMG_8355 IMG_8356
IMG_8384 IMG_8415 IMG_8397

Do Gdyni dotarliśmy w piątek około południa. Od razu udaliśmy się w kierunku bulwaru nadmorskiego i Skweru Kościuszki. W tym miejscu, dwa dni później miałem przekroczyć metę.

Po odbiór numeru startowego poszedłem w sobotę. Biuro zawodów, a także EXPO znajdowało się w Gdynia Arena. Po wejściu moim oczom ukazała się pokaźnych rozmiarów trasa biegu. W hali znajdowało się kilkunastu wystawców no i medal. Nie byle jaki, bo z TCS New York Marathon 2016 – maratonu, który od zawsze był w sferze moich marzeń i który wreszcie uda mi się urzeczywistnić. To już bardziej niż pewne, że 5 listopada br. wezmę w nim udział.

IMG_8490 IMG_8466 IMG_8469
IMG_8472 IMG_8471 Schddowek01

Dotknąłem go, zrobiłem poniższe zdjęcie i poszedłem po pakiet startowy.

DSC_8026

Co w nim znalazłem? Numer startowy z chipem, kilka ulotek, worek na precjoza do depozytu, a także poręczny plecak. Koszulkę można było kupić osobno. Szczerze mówiąc taki plecak to fajna sprawa. Koszulek po wielu biegach mam już z 4 komody. Plecak to rzecz raczej deficytowa.

DSC_8034

Pogoda niestety nie rozpieszczała. Wiatr i opady deszczu pojawiały się na przemian przez cały weekend. Od razu po EXPO pojechaliśmy do Gdańska, aby nieco pozwiedzać. Dzień później padło na Sopot. Wstyd oszczędzać nogi, gdy w pobliżu tyle do zobaczenia.

DSC_8061 DSC_8101 DSC_8087
DSC_8166 DSC_8174 DSC_8177

Dzień biegu – szybka pobudka i o wiele dłuższe rozmyślanie pt: „W co się ubrać?” Za oknem chłód i mocny wiatr, a nad głowami ciężkie, czarne chmury. „Krótkie spodnie? Może długie? A rękaw to jaki?” – w głowie zaczęły się piętrzyć problemy pierwszego świata. Ostatecznie zdecydowałem się na wersję: im więcej warstw, tym lepiej. Zapakowałem worek do depozytu i poszedłem na start.

DSC_8113

Droga do Bulwaru Nadmorskiego była jeszcze w porządku. Dopiero gdy się na nim znalazłem zaatakował mnie mocny i równie lodowaty wiatr. To był fragment, który mieliśmy pokonać na samym końcu (od ok. 19,5 km do 21 km). Byłem ciekawy, jak bardzo da się on nam wtedy we znaki.

DSC_8118 DSC_8121 DSC_8136

  • I gratuluję, i biegu, i biegowej rodzinki i świetnej relacji :)