Bieganie z wózkiem. 5 plusów i 3 minusy.

Jeszcze kilka lat temu nie wyobrażałem sobie sytuacji, w której biegnę dłużej niż 5 minut. O pokonaniu dystansu maratonu nawet nie wspominam. Bieganie z wózkiem? To już był wyższy poziom abstrakcji. Po pierwsze trzeba mieć z kim. Jak już ten ktoś się znajdzie, to pojawia się zasadnicze pytanie: jak się z nim poruszać? Przecież, jakby na to nie patrzeć, to dodatkowe kilkanaście/-dziesiąt kg obciążenia.

DSC_8728Okazało się, że strach miał tylko wielkie ślepia. Gdy piszę te słowa, na liczniku mam już 100 km, które pokonałem wraz z Magdą. Sądzę, że nadszedł czas na pierwsze podsumowanie.

Zacznijmy od plusów. Ich jest zdecydowanie więcej.

1. Mała pasażerka.

W momencie, w którym rodzi Ci się dziecko Twoje życie zmienia się o 180 stopni. Pojawia się mały człowiek, któremu starasz się poświęcić każdą wolną chwilę. Przez pierwsze tygodnie odwzajemnia Ci się kolejną, zapełnioną pieluchą. Z czasem jest jednak coraz lepiej. Kontakt staje się bardziej świadomy. Pojawiają się pierwsze odwzajemnione uśmiechy.

Wkrótce pojawia się także żłobek. Wspólnie spędzony czas jest na wagę złota.

DSC_8214Jakieś 97% wszystkich treningów pokonuję w samotności. Nie żeby mi to przeszkadzało. Możliwość biegania z kimś przy boku jest bardzo ciekawym doświadczeniem. Weekendowe 35-40 km w Parku Śląskim, to takie nasze małe wyprawy. Jest córka, jest ojciec i wspólnie spędzony czas.

Czekam na nie cały tydzień. Serio.

2. Jestem kamperem!

Nie wiesz w co się ubrać na trening? Niby zaraz będzie padać, ale równie dobrze może wyjść słońce. A może chciałbyś wziąć coś do picia, a nie chce Ci się z tym biec?

Masz wózek? Masz problem z głowy.

thule_urban_glide_kosz[zdj. scandinavianbaby.pl]

Niejednokrotnie było tak, że wychodząc na trening nie byłem do końca przekonany w co się ubrać. Jednym z plusów biegania z wózkiem jest to, że do torby, która znajduje się na jego spodzie, można władować całkiem sporo rzeczy.

Dodatkowa bluza, coś do picia, chusteczki, telefon i klucze – wszystko masz pod ręką. A jak się człowiek uprze, to i małe zakupy po drodze zrobi.

3. Więź.

Wydaje mi się… (tfu!) jestem przekonany, że im więcej uwagi poświęcisz swojemu dziecku, tym bardziej zaprocentuje to w przyszłości. Więź powinno się budować od razu i to bez żadnego zastanowienia. Wspólne treningi mogą temu tylko sprzyjać.

DSC_8212Chciałbym, aby po latach Magda mogła powiedzieć:

„Kurde! To był fajny czas jak żeśmy sobie tak wspólnie biegali.
A tak przy okazji… masz może 10 zł?”

4. Sen.

Pamiętam, że gdy poszedłem z Magda na pierwszy trening, byłem bardzo ciekawy jak na niego zareaguje. Nie minęło kilkanaście minut, gdy zamknęły się jej powieki. Od tego czasu ta sytuacja powtarza się za każdym razem.

DSC_8605Biegać idziemy zawsze w okolicy drzemki Magdy. Dzięki temu korzystają 3 osoby: Magda śpi, ja robię trening, a Ewelina ma chwilę dla siebie.

To sytuacja z gatunku tych win, win, win!