10 Test Coopera Night Runners Katowice – 17.03.2018 r.

W Teście Coopera brałem udział tylko raz w życiu – było to w maju 2015 r. Pamiętam średnie tętno w okolicy 192 unm i zakwasy, które czułem nawet w oczodołach. W ciągu 12 minut udało mi się pokonać dystans 3180 m, co w moim przedziale wiekowym oznaczało bardzo dobry rezultat.

20180317_115508

Lata mijały, a Test Coopera jakoś nie był mi po drodze. Gdy dowiedziałem, że na stadionie AWF w Katowicach grupa Night Runners Katowice będzie organizowała 10 edycję, nie wahałem się ani przez chwilę.

Nadludzki wysiłku – nadchodzę!

20180319_191011

Na czym w ogóle polega ten test? Reguły są niezwykle proste. Ustawiasz się na stadionie, a po strzale startera biegniesz co sił w nogach. Robisz to dokładnie przed 12 minut. Dopiero po tym czasie możesz kulturalnie splunąć, zgiąć się w pół i dochodzić do siebie przez dłuższą chwilę.

Im więcej przebiegniesz – tym lepiej.
Tyle w temacie.

20180317_115635

Tegoroczny test odbył się w sobotę 17 marca 2018 r. Prawdę mówiąc nie byłem pewny czy w ogóle się odbędzie. Wszystko przez pogodę. Po kilkunastodniowym ociepleniu znowu nastała zima. Temperatura odczuwalna śmiało schodziła poniżej -10 stopni Celsjusza. Dodatkowo w planach był wiatr i możliwe zamiecie śnieżne. Czy można sobie wymarzyć lepszą pogodę na test czegokolwiek?

20180317_121956

W okolice stadionu dotarłem na godzinę przed biegiem. Miałem opory przed tym, aby w ogóle wyjść z rozgrzanego samochodu. I słusznie. Porywisty, arktyczny wiatr spowodował, że ostatecznie zdecydowałem się to zrobić zaledwie 30 min przed biegiem. Sprawdziłem stan nawierzchni, przywitałem się z kilkoma znajomymi, po czym wbiegłem z powrotem do samochodu z pytaniem: „Po co ci to synu?!?”.

maciej_kicun4[zdj. Maciej Kicun]

Nasza grupa miała ruszyć punktualnie o godz. 12:00. Jakieś 10 minut przed tym czasem, poszedłem odebrać swój numer startowy. Właśnie wtedy jeden z namiotów postanowił polecieć w powietrze odsłaniając przy tym ciemne, gęste chmury.

W ramach rozgrzewki zrobiłem kilka okrążeń i już miałem dosyć. Na jednym z wiraży wiatr po prostu chciał oderwać głowę od reszty ciała. No nic, jak już się tam pojawiłem, to przynajmniej postaram się dać z siebie wszystko.

Wybiło południe.
Ruszyliśmy!

maciej_kicun1[zdj. Maciej Kicun]

Bieżnia o dziwo nie była śliska. Nie miałem więc problemów ze znalezieniem przyczepności. Zaczęła się walka z czasem, zmęczeniem i tętnem, które z każdą sekunda stawało się coraz bardziej nieznośnie.

Pierwszy kilometr zrobiłem w 3:28 min.

Starcie z wiatrem kosztowało mnie coraz więcej energii. Na coraz dłużej zamykałem oczy. W międzyczasie do perfekcji opanowałem zaciskanie zębów i nerwowe spoglądanie na Garmina.

Pierwsze 5-6 minut minęło bardzo szybko. Problem zaczął się po minięciu 2-ego km, który pokonałem w 3:47 min. Wtedy czas jakby stanął w miejscu.

Zacząłem słabnąć. Z tempa 3:40 min/km, zwolniłem do ok. 4:00 min/km. Czas powoli dobiegał końca. Garmin oznajmił, że minąłem 3-ci kilometr. Wreszcie!

maciej_kicun2[zdj. Maciej Kicun]

Została ostatnia minuta. Przyspieszyłem do 3:50 min/km. Mało co pamiętam z tego okresu swojego życia. Wiem, że byłem powyginany z bólu i zmęczenia. Mimo wszystko nadal się poruszałem i mocno walczyłem o jak najlepszy wynik.

12:12 -> werbung ende!

Tak jak stałem, tak uklęknąłem i zgiąłem się w pół. Chwilę trwało zanim wróciłem do żywych. Podszedł do mnie Mateusz – jeden z organizatorów – który zmierzył przebyty przeze mnie dystans.

20180317_121857

Dotarłem do namiotu, w którym porwałem muffinę, kilka ciastek i gorącą herbatę. W tamtej chwili, do szczęścia nie potrzebowałem niczego więcej. Byłem spełnionym człowiekiem.

Po chwili odebrałem dyplom.

20180317_123254

Przed 12 minut udało mi się przebiec 3140 m. To nadal znakomity wynik w moim przedziale wiekowym. To nadal 40 m. mniej, niż wynik z przed 3 lat, ale… warunki atmosferyczne zrobiły co mogły, aby skutecznie uprzykrzyć życie wszystkim biegaczom.

20180317_123129 20180317_123507

Wiem, że tego dnia dałem z siebie wszystko i na nic więcej nie było mnie stać. Nie przy tym mrozie i nie przy tym wietrze.

Po odebraniu dyplomu okazało się, że mogę wziąć jeszcze udział w losowaniu nagród. Wybrałem numer 16 i otrzymałem odblaskową kamizelkę z logiem Katowic.

test_coopera_km

Organizację Testu Coopera oceniam w samych superlatywach. Tym bardziej biorąc pod uwagę tak niewdzięczne warunki atmosferyczne. A propos atmosfery – ta była iście rodzinna. Dodam, że test był bezpłatny.

Jeżeli chcecie zbliżyć swoje ciało do granic swoich możliwości i dysponujecie 12 minutami, Test Coopera będzie idealnym rozwiązaniem.

Polecam!

[zdj. główne do tekstu – Maciej Kicun]

  • Podziwiam Cię za udział w tych warunkach i jak zwykle jesteś dla mnie półbogiem prędkości, pewno skoligaconym z Hermesem. Potrafisz pisać, oj podczas czytania moje astmatyczne płuca zaczęły palić, jak podczas ostatniego mojego zimowego treningu na stadionie ;)

    • Półbogiem – ja yhy!
      Co do relacji to rzeczywiście. Kiedyś w życiu bym się nie spodziewał, że potrafię coś sklecić z 12 biegania po owalu :/