Co w pakietach startowych piszczy

9

Nieodłączny element (prawie) każdego, opłaconego biegu. Wiadomo, to nie dla zawartości pakietów startowych człowiek w pocie czoła przygotowuje się przez kilka miesięcy. Miło jednak znaleźć w nim coś zaskakującego. Coś co będzie pamiątką po biegu, a jednocześnie odegra w życiu jakąś rolę.

Jedni organizatorzy idą na zupełną łatwiznę. Zbiorą kasę, a do worka z numerem startowym wrzucą kilogram makulatury. Zamiast talonu na posiłek regeneracyjny w siatce znajdziemy jabłko bądź inną gruszkę. Niby ok, ale zaraz zaraz! Ostatnio biegłem w …………. (nazwa miejscowości) i przy porównywalnej wysokości opłaty startowej w pakiecie znalazłem kubek, ręcznik, bądź inny suwenir! Da się? Oczywiście, że się da.

Poniżej znajdziecie kilka rzeczy, które wybijają się na tle pozostałych. Wiadomo, są jeszcze koszulki, ale o nich wspomnę w osobnym wpisie.

1. Niemiecka chemia!

IMAG0078
Znalezione w pakiecie 40. BMW Berlin Marathon. Niemiecka chemia w postaci płynu do prania marki Perwoll. Czym jest niemiecka chemia dla każdej Polki i Polaka? Niczym innym jak chemicznym św. Graalem! U nas w kraju przecież wszystko rozcieńczają w magazynach przy granicy. A na zachodzie tak wszystko ładnie i długo pachnie. U nas nie :/

 

2. Gąbki.

IMG_6425
W zasadzie nie jest je jakoś ciężko zdobyć. Można je znaleźć w maratońskich pakietach. Przyznam się, że jeszcze nigdy z nich nie skorzystałem. Ktoś z Was to robi? Jak się sprawują? Domyślam się, że ich rola nie pola jedynie na pozowaniu do zdjęcia na niniejszą stronę. Zdaje się, że można z nimi zrobić coś więcej?

 

3. Ręczniki.

IMG_6438
Wbrew pozorom bardzo przydatna rzecz. Zapewne każdy z Was posiada w domu ręcznik. Są tacy, którzy posiadają co najmniej dwie, albo nawet i trzy sztuki! A tak to mają kolejny egzemplarz i to dodatkowo z biegowym nadrukiem. W sklepach raczej takich nie znajdziecie. Prawda jest taka, że żal się nim podcierać. Większość z Was zapewne traktuje je w kategoriach ręczników kolekcjonerskich. Co to się porobiło, żeby kolekcjonować ręczniki. Co to bieganie z ludźmi robi…

 

4. Żele, jadło i smarowidło.

IMG_6429
Z uwagi na kooperacje organizatorów biegów z producentami żeli, można je coraz częściej spotkać w pakiecie, albo na samej trasie. Czasem taki organizator zakumpluje się z producentem chrupek, batonów, bądź izotoników.
Na zdjęciu znalazła się także maść z naturalnymi olejkami eterycznymi o właściwościach rozgrzewających Harrar firmy HiGeen. W instrukcji obsługi jest napisane: „Nanieść Harrar na odpowiednią część ciała i delikatnie wmasować w skórę, aż do całkowitego wchłonięcia. Unikać kontaktu z oczami i wrażliwymi błonami”. Nie wiem, czy moja błona jest wrażliwa, więc do tej pory jeszcze z niej nie skorzystałem. Lękam się efektu końcowego. Nie chcę mieć L4 bo wtedy mniej płacą.

 

5. Latarka led.

IMG_6444
Spuentowałbym ją: mała rzecz, a cieszy! Latarkę znalazłem w zestawie 2-ego Nocnego Półmaratonu Wrocławskiego. Niewielkie rozmiary, a snop światła daje radę. Pierwszy biegowy suwenir na baterie! Mam nadzieję, że nie ostatni.

1 2
Podziel się ->
X
X