20. Jubileuszowy Międzynarodowy Bieg Uliczny w Jaworznie – 29.08.2015 r.

6

Sierpień był miesiącem kilku nieoczekiwanych zwrotów akcji. Na urlop miałem jechać nad morze – skończyłem w górach. W planach nie było ani jednego startu – okazało się, że udało mi się pobiec w 20. Jubileuszowym Międzynarodowym Biegu Ulicznym w Jaworznie (nota bene jest to chyba jedna z najdłuższych nazw biegu, w którym brałem udział). Miał to być mój debiut na dystansie 15 km. Cokolwiek by się więc nie stało, życiówka i tak miała się pojawić.

Spora część wakacji odbyła się w iście tropikalnych warunkach. Przez długi czas termometr pokazywał wynik powyżej 30 stopni Celsjusza. „Bieg w sierpniu? Zapewne zrobią go wcześnie rano, aby słońce znokautowało jak najmniejszą ilość uczestników” – tak sobie pomyślałem, gdy ładowała mi się strona z regulaminem biegu. Gdy skończyła to robić, moim oczom ukazał się taki oto fragment: „Start – godz. 16:00”. Myślałem, że to może jakiś błąd. Odświeżyłem ją ponownie – „Start – godz. 16:00”. Z nosem na kwintę poszedłem na obiad.

IMG_1365 IMG_1367 IMG_1370
IMG_1374 IMG_1375 IMG_1425
IMG_1398 IMG_1384 IMG_1376

Do Jaworzna przyjechałem wraz z Eweliną. Od razu skierowaliśmy się do hali widowiskowo-sportowej, w której mieściło się biuro zawodów. Proces odbioru pakietu przebiegł bardzo sprawnie. Oprócz numeru znalazłem w nim koszulkę, zestaw plastrów i… ręcznik (?). No właśnie, nie jestem do końca pewien czy to jest ręcznik. Taki zwyczajny powinien być zrobiony z materiału frotte, a temu bliżej jest do tkaniny, za pomocą której można wyczyścić sporych rozmiarów okulary. Nic, spróbuję się nim kiedyś owinąć i dam Wam znać co z tego wyszło.

recznikBym zapomniał! Wychodząc z biura zawodów zrobiłem sobie zdjęcie z trójką zwycięzców biegu – członkami słynnego już (i równie kontrowersyjnego) węgierskiego Benedek Team. Długo o nie prosili, więc głupio było mi im odmówić.

IMG_1406

Wspomniałem wcześniej o temperaturze. Od rana z zapowiadanych 33 stopni było zaledwie 22. Słońce schowane za pokaźną warstwą chmur i lekki wiatr. Niestety, na ok. 1,5 h przed startem chmury się rozstąpiły i tak już zostały. Zrobiło się nadspodziewanie gorąco. Nie pozostało mi nic innego jak ponownie zastanowić się nad właściwą taktyką na bieg. Chociaż? Czy ja w ogóle miałem szansę ją prawidłowo przeanalizować? To był chyba pierwszy bieg, w którym nie miałem czasu pochylić się nad profilem trasy. Wiedziałem, że po ok. 8 km nastąpi w tył zwrot i drugą stroną jezdni dobiegniemy do mety. Mocno zaskoczyła mnie ilość podbiegów. Nie sądziłem, że będzie ich tak dużo.

IMG_1452

Równo o 16:00 padł strzał startera. Uruchomiłem Garmina, na którym ustawiłem pacemakera na tempo 4:10 min/km. Po kilkudziesięciu metrach, w tłumie rozpoznałem Aleksandrę Chochorowską, która również walczy o możliwość startu w przyszłorocznym Two Oceans Marathon. Zamieniłem z nią kilka słów i życząc udanego biegu zacząłem wyprzedzać kolejnych zawodników.

IMG_1453

Pierwsze 2 km to w zasadzie jeden, wielki podbieg. Pierwszy km zrobiłem w tempie 4:06 min/km, następny trwał o  dobrych kilkanaście sekund dłużej. Upał + podbieg, to nie najlepsze połączenie. Serce zaczęło mi pracować na coraz większych obrotach dochodząc do 191 unm (przy tętnie max 201 unm). Po drugim km pojawił się zbieg, na którym można było nieco odetchnąć. Co z tego, skoro za chwilę pojawił się kolejny podbieg, a później następny, a za nim jeszcze kolejny?

jaworzno

Pamiętam, że gdzieś na 3 km, nad naszymi głowami przeleciała eskadra kilku odrzutowców. Tak to mniej więcej wyglądało:

eskadra(zdj. spojrzprzezokno.blog.pl)

1 2
Podziel się ->