17. PKO Poznań Maraton – 09.10.2016 r.

6

W Poznaniu byłem tylko raz w życiu – w 2010 r. na koncercie Radiohead. Nigdy bym nie przypuszczał, że 6 lat później wrócę tam w zupełnie nowej roli. Zrzucę kilka dobrych kilogramów i wezmę udział w 11 maratonie w swoim życiu. Przy okazji spróbuję zawalczyć o nową życiówkę łamiąc magiczne 3 godziny i 30 minut. Zdaje się, że to była moja 5 próba pokonania maratonu w w/w czasie. Czy się udało? Zapraszam do relacji.

dsc_6771

[zdj. hotel-royal.com.pl]

Do stolicy Wielkopolski wyruszyliśmy w komplecie: ja, Ewelina i Magdalena, która dzielnie przespała większość trasy. Na miejscu byliśmy już w piątek. Po rozpakowaniu się w hotelu od razu ruszyliśmy do biura zawodów.

img_6536 img_6544 img_6595
img_6547 img_6550 img_6592

Biuro zawodów usytuowano w jednej z hal Międzynarodowych Targów Poznańskich. Standardowym zwyczajem, aby odebrać pakiet należało najpierw pokonać EXPO. Minęliśmy więc stoiska z asortymentem typowym dla środowiska biegaczy. To jest jedno z tych miejsc, gdzie w trakcie kilkusetmetrowego spaceru możesz wydać średnią krajową na różnego rodzaje suplementy diety, odzież, obuwie czy wieszaki na medale. Do wyboru, do koloru.

img_6557 img_6577

Tym razem postanowiłem się skupić na dalszej części hali. To właśnie tam można było odebrać numer startowy wraz z wszystkimi gadżetami. Całość prezentowała się następująco:

dsc_6762

Oprócz numeru startowego w zestawie znalazła się m.in. koszulka techniczna 4F, 2 piwa z Browaru w Grodzisku i owsianka o smaku czekoladowym. Wszystko można było spakować do eleganckiego worka. Od razu zabrałem się za rozrywanie numeru startowego. W jednej jego części znajdował się kupon, który należało wrzucić do urny i mocno zacisnąć kciuki. Nagrody były niczego sobie: 5 pakietów startowych na przyszłoroczny maraton w Berlinie (wraz z noclegiem), 17 x 1000,00 zł i 5 bonów na zakup odzieży firmy 4F. Co najważniejsze – nie trzeba było być na miejscu w trakcie losowania. Cóż mogę wykrzyczeć innego niż: „Nareszcie!”. Wreszcie ktoś wpadł na ten prosty i równie genialny pomysł.

dsc_6761

Założę się, że losowanie przebiegło zapewne o wiele sprawniej i nie trwało w nieskończoność. Zazwyczaj wygląda to przecież w ten sposób:
„Jest Pan Mirek z numerem 267?”
cisza na sali
„A Pani Ilona z numerem 29515? Ostatnie wezwanie dla tej Pani!”.
cisza na sali vol. 2
Czas leci i gdzieś po 4 h kończy się wyczytywanie nazwisk i numerów startowych. Na hurra wszyscy idą do domu nie mieszcząc się w drzwiach i taranując się nawzajem.

Po odbiorze numeru prześlizgnąłem się jeszcze za kulisy budowy mety, aby zrobić kilka zdjęć. Długa prosta, na niej błękitna wykładzina, a na końcu stoper odmierzający czas. Dla jednych będzie życzliwy i uraczy ich nową życiówką. Inni będą go przeklinać. Byłem ciekawy jaki czas pojawi się na nim za kilkadziesiąt godzin, gdy będę go mijał po tych 42 km i 195 m.

img_6585 img_6584 img_6601

1 2 3 4
Podziel się ->