Weekend w Chicago – Część #2

W Chicago spędziłem blisko 5 dni. Niewiele, aby uzyskać licencję przewodnika. Uważam jednak, że wystarczająco, aby podzielić się z Wami kilkoma luźnymi spostrzeżeniami. Pokazać gdzie warto się pojawić i co zobaczyć. Podobnie jak zrobiłem to z serią o Nowym Jorku.

20181004_180853

Tym razem zajmę się Parkiem Millenium i Jeziorem Michigan.

Zapraszam!

Poprzedni tekst:
1) Weekend w Chicago – Część #1 (Pogoda i Architektura)

3. Park Millenium.

Z uwagi na doskonałą lokalizację hostelu, do Parku Millenium miałem dosłownie rzut beretem. Często więc z tego korzystałem.
Park Milenijny jest częścią Parku Granta. Jest znany z tego, iż kryją się w nim jedne z największych atrakcji miasta.

Najważniejsza z nich to Cloud Gate – słynna chicagowska fasola, przy której nieustannie ludzie robią sobie zdjęcie. Cała zabawa polega ponoć na tym, aby wejść do środka (a dokładniej pod nią – dop. redakcji) i spróbować znaleźć się w odbiciu.

Jeszcze większa trudność sprawia zrobienie zdjęcia w całej jej okazałości. Bez wycieczki z okolic Pekinu, która właśnie hurtem weszła ci w kadr i udaje, że to nie oni.

20181005_142234

Ta sztuka udała mi się pierwszego dnia, gdy zaraz po przyjeździe, wraz z Iloną i Edmundem, udaliśmy się zaraz w jej okolice. Późna pora sprawiła, że w zasadzie nikogo nie było w pobliżu.

20181004_200635 20181004_203405 20181004_203216

Najlepsze jest to, że chwilę to trwało, zanim w ogóle ją znaleźliśmy.

Blisko fasoli znajduje się nie mniej słynna atrakcja – Fontanna Korona. Jest to interaktywna instalacja, na której wyświetlane są twarze mieszkańców Chicago. Twarze co jakiś czas się zmieniają, a jeżeli macie szczęście, to dodatkowo można zobaczyć, jak z ich ust leci woda. Bajer jakich mało!

20181005_141546 20181005_141522 20181007_145021

Zmierzając w stronę jeziora Michigan traficie na Pawilon Jaya Pritzkera – muszlę koncertową, która z daleka może przypominać ogromnego chrząszcza.

20181005_142849

Następnie mostem można się dostać na drugą stronę parku.

20181005_142946 20181005_143040 20181005_143249

Przed oczami wyrasta plac zabaw, a na jego końcu informacja pokroju: „Fajnie, że wpadłeś! Życzymy Ci miłego dnia”.

20181005_143457 20181005_143810 20181005_143630

Dalej jest już tylko kilku-pasmowa ulica, gdzie na przejście czekałem chyba z 10 minut. Ostatecznie – na nielegalu – przemknąłem pomiędzy samochodami.

20181005_090557 20181005_090839 20181005_144020

Stamtąd już bliska droga nad brzeg Jeziora Michigan, którym w lewo dotrzemy do Navy Pier (opis w kolejnym tekście),

20181005_091620

a w prawo m.in. do Obserwatorium Adlera.

20181005_091416

W samym sercu Parku Grant możecie także trafić na Fontannę Buckingham.

20181005_090317

Tryska wodą na 46 metrów i robi z bliska niesamowite wrażenie.
Z daleka zresztą też.

No i możecie ją kojarzyć z czołówki „Świata Według Bundych”:

married

4. Jezioro Michigan.

Do czasu wyjazdu do Chicago od zawsze wydawało mi się, że jezioro to jest takie coś, że w środku jest woda, a jak staniesz na jednym brzegu, to od razu widzisz ten przeciwległy. No i można łowić ryby.

W Jeziorze Michigan też jest woda.
Gorzej z widokiem na drugi brzeg.

20181007_165941

Gdyby Was teleportowali, odwrócili tyłem do miasta i kazali spojrzeć w stronę wody, to bez wahania byście odparli, że właśnie spoglądacie na jakiś Bałtyk. Wieje tak samo, a do Władysławowa i Tyskiego z sokiem jest zapewne góra 10 km.

Błąd proszę Państwa. Skucha! Szach-mat!
To „tylko” jezioro wielkości Togo czy Chorwacji.

20181005_144411

Wzdłuż linii wytyczono drogę spacerowo-biegowo-rowerową.

20181005_163001

Szkoda, że czas nie pozwolił mi, aby wykorzystać ją w trakcie jakiegoś treningu.
No nic, jest pretekst, aby się tam jeszcze pojawić.