PKO Silesia Marathon – 04.10.2015 r.

19

Na start w PKO Silesia Marathon czekałem od dłuższego czasu. Plan był prosty: złamać 3:30 h, wkroczyć na parkiet pobliskiej dyskoteki i tańczyć do białego rana. Wszystko wskazywało na to, że tak się właśnie stanie. Unikałem kontuzji, systematycznie trenowałem, a kontrolny półmaraton [2 tygodnie wcześniej -> 7. Bytomski Półmaraton], przebiegłem w czasie 1:31:07. Przy okazji miałem szansę wygrać wyjazd do Kapsztadu na Two Oceans Marathon. Jak się skończyło? Uwaga, będzie spoiler: na parkiet nie wyszedłem, a do domu, zamiast z biletem do R.P.A., wróciłem z torbą sportową.

DSC_2324 DSC_2315 DSC_2343

Pakiet odebrałem w piątek. Podobnie jak rok wcześniej, biuro zawodów usytuowano w Silesii City Center. W papierowej torbie znalazłem koszulkę, chustę typu Buff i kilka ulotek. Mało? Dla niektórych może i tak. Ok, nie było izotoników, batonów i kuponów zniżkowych. Ale ten projekt koszulki? Jeden z ładniejszych, jaki otrzymałem w dotychczasowych zestawach startowych! Grafik naprawdę się postarał. Zresztą Buff wygląda równie dobrze. W okresie zimowym będzie jak znalazł.

DSC_2318 DSC_2357

Od razu po odebraniu koszulki udałem się do stanowiska Warsztatu Koszulkowego, w którym zleciłem nadrukowanie napisu. Za 10 zł można było sobie zamieścić dowolny tekst. Zdecydowałem się na adres strony. Dzięki temu, po raz pierwszy w historii swoich startów, pobiegłem w koszulce, uprzednio jej nie testując. Zazwyczaj ubierałem  coś sprawdzonego. 42 km to jednak sporo czasu i zły krój, bądź wystająca nitka, może zatrzeć do krwi. A jak wiadomo – krew trudno sprać.

IMG_1929Zawód mogli poczuć Ci, którzy liczyli na odwiedzenie targów Expo i kupienia czegoś w preferencyjnych cenach. Niestety nie było wystawców sprzętu sportowego, odżywek, czy promocji innych biegów.

IMG_1936 IMG_1941 IMG_1945

Kilka dni przed maratonem nadeszło ocieplenie. Marzyłem o tym, aby do niedzieli poszło sobie precz. Niestety, choć na dzień startu prognozowano 21 stopni, wiedziałem, że w słońcu będzie o wiele cieplej. Jak na złość, na niebie nie było ani jednej chmury. Rano było jeszcze znośnie. Z każdą kolejną chwilą pogoda sprzyjała jednak bardziej zakończeniu sezonu grillowego, niż uczestnictwie w biegu masowym. Przed startem udało mi się spotkać z Wojtkiem, którego możecie znać m.in. z relacji 40. BMW Berlin Marathon. Odnalazłem też Olę z bloga Pora na Majora, której życzyłem udanego startu.

IMG_1959 IMG_2062

Równo o 9:00 spiker zakończył wspólne odliczanie. Ruszyliśmy.

IMG_2002 IMG_2003 IMG_2005

Choć średnie tempo na czas poniżej 3:30 h wynosi 4:58 min/km, pierwsze kilometry postanowiłem pokonać nieco szybciej. Chciałem mieć jakiś zapas, z które mógłbym skorzystać w razie pojawienia się jakiegoś kryzysu. Pierwszy kilometr zrobiłem w tempie 4:40 min/km. Kolejne – niewiele wolniej.

19km_silesia

Na trasie poznałem Sebastiana, z którym przegadaliśmy dobre kilkanaście kilometrów. Mieliśmy plan, aby dobiec poniżej 3 godzin i 30 minut. Były momenty, gdy rozmowa siadała i człowiek skupiał się na tylko na tym, aby dotrzeć na koniec wzniesienia. Za chwilę jednak wszystko wracało do normy i rozmowa kleiła się dalej. Od początku martwiła mnie jedna rzecz – dosyć wysokie tętno, które dochodziło nawet do 190 uderzeń na minutę. Przy moim HR Max na poziomie 201, taki wynik nieco mnie zaniepokoił. Normalnie przy takim tempie miałem tętno w okolicach 165-170. Wiedziałem, że tak długo nie pociągnę. Miałem rację, choć nie sądziłem, że stanie się to tak szybko.

IMG_2006Wspomniałem o podbiegach. Na początku było ich kilka, ale człowiek nieszczególnie musiał się nimi przejmować. Przepis na ich pokonanie był prosty: przed nim należało zwolnić, dotrzeć na jego wierzchołek mocno pracując rękami, wyrównać oddech i rozpędzić się powoli do prędkości przelotowej.

19kmPrzed 20-stym km moim oczom ukazał się długi podbieg [w rzeczywistości wyglądał o wiele gorzej, niż na powyższym zdjęciu]. Serce pracowało coraz ciężej i nie nadążało za nogami. To właśnie wtedy po raz pierwszy musiałem przejść do szybkiego marszu. Dla mnie maraton właśnie się skończył. Rozpoczęła się ponad dwudziestokilometrowa walka o przetrwanie. I jak tu się nie wkurzyć?  Jak ja się dostanę z powrotem w okolice Silesii?

OkayNawet nie dotrwałem do Nikiszowca…

1 2
Podziel się ->