Tydzień w Nowym Jorku – część #5

0

8. Times Square.

W 2015 roku odwiedziłem słynne skrzyżowanie w Tokio – Shibuya Crossing, które nazywane jest Times Square Azji. Dwa lata później udało mi się odwiedzić to właściwe.

20171101_141307 20171101_141315 20171101_141750

Times Square zrobiło na mnie niesamowite wrażenie. Oczywiście największy efekt był po po zmroku. Wychodząc z metra czułem się jakbym wszedł do małego pokoju, w którym ktoś zgasił światło i włączył 100 calową plazmę.

20171102_072353 20171102_072045 20171103_195546

Setka monitorów i różnego rodzaju iluminacji. Reklama na reklamie. Wszystko miga, świeci się i mieni. Nie potrafię zliczyć ile razy przystawałem i po prostu rozglądałem się dookoła.

20171101_152419

Na środku placu znajdowały się czerwone schody. To właśnie na nich, na początku sam, a później w towarzystwie Adama, spędziłem łącznie kilka godzin. To było idealne miejsce, aby dać trochę odpocząć nogom i zebrać siłę na kolejne kilometry spaceru.

20171101_145331 20171101_145412 20171104_184543

Żeby nie było tak kolorowo: Times Square to piekielnie tłoczne i głośne miejsce. Miejscowi omijają je szeroką parabolą. Inaczej jest z turystami. Oni ciągną tam jak ćmy do światła i wcale im się nie dziwię. Wydaje mi się, że 99% osób na Times Square to właśnie turyści.

No dobra, a ten pozostały 1%?

To różnego rodzaju naciągacze, których celem jest wyciągnięcie od Was kasy. Wielokrotnie starano mi się wcisnąć „darmowy” egzemplarz płyty jakieś „wschodzącej” gwiazdy hip-hopu.

Gdy mówiłem, że jestem z Polski, płyta szybko wracała do nadawcy. Raper poprawiał czapkę i szukał bogatych Holendrów, Norwegów i Niemców. Co mu po Polaku?

Przecież prędzej ją spiracę, niż kupię.

Times Square to nie tylko spektakularne iluminacje. To także sklepy tematyczne, w których – w krótkim czasie – można wydać kilka średnich krajowych.

Skupię się tylko na dwóch:

a) Sklep Disney’a.

Tam udałem się w pierwszej kolejności. To co zobaczyłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Poczułem się jak w 1997 r., gdy będąc w Londynie, odwiedziłem podobny sklep.

20171101_142118Do wyboru, do koloru: kostiumy, kubki, bombki, bluzy, długopisy i… mógłbym tak wymieniać do nieskończoności.

20171101_142148 20171101_142237 20171101_144009

Mało tego. Okazało się, że sklep posiada jeszcze dodatkowe piętro.

20171101_144223 20171101_144519 20171101_144510
20171101_144344 20171101_143921 20171101_144450

Po dobrych kilkudziesięciu minutach zdecydowałem się na dwa pluszaki, które później przywiozłem Magdzie.

20171106_145032Ceny?
Zazwyczaj w netto i przeważnie drogo.

b) Sklep M&M’s.

Motywem przewodnim drugiego sklepu, który udało mi się odwiedzić, dotyczył kolorowych drażetek M&M’s.

20171101_152656Podobnie jak w sklepie Disney’a, tak i tutaj wybór gadżetów z logiem M&M’s po prostu przytłaczał.

20171101_152721 20171101_152758 20171101_152807
20171101_152936 20171101_153019 20171101_153013

Największą atrakcją była możliwość kupna kubka z drażetkami, w który można było wybrać kolor, smak, a także nadruk na każdej z drażetek.

20171101_152913Koszt?
Jedyne 49,00 $.

Jako typowy Polak-turysta obliczyłem w głowie ile to na nasze, po czym obróciłem się na pięcie i wyszedłem na powietrze.

20171101_153130Tyle mnie tam widzieli.

1 2
Podziel się ->
X
X