ORLEN Warsaw Marathon 2018 – 22.04.2018 r.

Po raz pierwszy w Orlen Warsaw Marathon wziąłem udział w 2016 roku [relacja]. To było świeżo po narodzinach Magdy. Pamiętam, że treningów było wtedy mniej, niż zazwyczaj. Pamiętam też, że było piekielnie zimno, a porywisty wiatr na Kabatach, chciał mi oderwać głowę od reszty ciała. Koniec końców, pomimo różnych przeciwności, do mety dotarłem w całkiem przyzwoitym czasie: 3:31:45.

20180422_164514Po jej przekroczeniu obiecałem sobie, że wkrótce postaram się tu wrócić. Ostatecznie zrobiłem to po dwóch latach. Nie żałuję – to był jeden z bardziej satysfakcjonujących maratonów w historii mojego biegania.

Do Warszawy przyjechałem w piątek. Od razu zaparkowałem przy Stadionie Narodowym, gdzie znajdowało się biuro zawodów.

20180420_123730 20180420_123900 20180420_124016

Wdrapałem się na schody i wszedłem do środka. Moim oczom ukazał się taki oto widok:

20180420_124120Aby odebrać pakiet, w pierwszej kolejności trzeba było przejść przez EXPO.

20180420_124653 20180420_124800 20180420_125826

Na jednym ze stoisk trafiłem na medal z maratonu w Bostonie. W 2017 r., na EXPO półmaratonu w Gdyni, udało mi się dotknąć medalu z maratonu w Nowym Jorku. Półtora roku później udało mi się wziąć w nim udział. Mocno chwyciłem więc ten z Bostonu licząc jednocześnie na to, że historia wkrótce się powtórzy.

20180420_125613Po wyjściu z namiotu trafiłem na stoisko ASICS. To właśnie tam udało mi się wydrukować spersonalizowaną opaskę z międzyczasami.

20180420_131924 20180421_183413 20180420_125920

Zaraz za stoiskiem znajdowało się biuro zawodów. Na etapie rejestracji, do wyboru było kilka wersji pakietów startowych. Ja skusiłem się na wariant premium. Chciałem się poczuć jak ktoś zupełnie wyjątkowy.

20180420_131106Oprócz numeru startowego, w pakiecie znalazłem także ręcznik, shaker, baton, izotonik i coś co z zewnątrz wyglądało jak bombka. Okazało się, że w środku kryło się najprawdziwsze ponczo.

20180420_131648Kilkanaście zdjęć później dotarłem w okolicę mety, którą właśnie kończono instalować. To był ten moment, w którym spojrzałem na długą prostą i pomyślałem: „Co też to będzie w niedzielę? Jaki czas pojawi się na zegarze?”.

20180420_133519 20180420_133527

Sobotę spędziłem na zwiedzaniu i zastanawianiu się nad tym, jaką obrać taktykę. Wraz z przyjacielem, u którego się zatrzymałem, trafiliśmy m.in. na Stare Miasto. Spacerując cały czas dbałem o dobre nawodnienie.

20180421_145141 20180421_144450 20180421_151142
20180421_124807 20180421_125050 20180421_125500
20180421_125610 20180421_125754 20180421_132819

Na niebie nie było ani jednej chmury. Odczuwalna temperatura wynosiła powyżej 26 stopni Celsjusza. Obawiałem się o to, że pogoda może pokrzyżować moje plany. No nic, postanowiłem, że spróbuję zawalczyć, a co wyjdzie, to wyjdzie. W razie niepowodzenia świat się przecież nie zawali.

  • Biegający Rodzicetrojaczków

    Gratulacje.
    Jeżeli chodzi o kibiców – w Polsce to chyba tylko Poznań staje na wysokości zadania.
    Natomiast polecam Ci Barcelonę – byłem dwa razy. Takiej ilości kibiców i takiego dopingu bębniarzy nie ma nigdzie indziej.