Bank of America Chicago Marathon 2018 – 07.10.2018 r.

W niedługim czasie trafiliśmy do jednego z takich miejsc: Boystown. Cytując Wikipedię jest to „pierwsza oficjalnie uznana gay village w historii USA„. Roiło się tam od tęczowych flag. Na jednej z platform tańczyli faceci przebrani w kuse uniformy. Było głośno i kolorowo. To właśnie tam, biegnąc śpiewałem pod nosem refren „Purple Rain” Prince’a, który sączył się z głośników. Klimat był nie do podrobienia! Zupełnie inaczej, niż w dzielnicy żydowskiej, która znajduje się na trasie maratonu w Nowym Jorku.

20181007_085810

Wiem, że to banał, ale świat jest niesamowicie zróżnicowany. Nie jest jedynie czarno-biały. Czy się to komuś podoba, czy też nie.
Cytując klasyka – „Deal with it!„.

Pamiętam, że nad naszymi głowami wielokrotnie przelatywał wojskowy śmigłowiec Black Hawk.
Zanim się nie obejrzałem, nuciłem już utwór Michaela Jacksona.

W niedługim czasie trafiliśmy do Old Town.

Urokliwe zabudowania, głośna muzyka, setki tysięcy kibiców, a później drzewa, których konary łączyły się po obydwu stronach drogi. Bajka!

20181007_090515 20181007_090414 20181007_091808

Chcąc nie chcą, zbliżałem się do centrum i niestety – do półmetka trasy. Pokonałem go w czasie: 1:57:09 i wziąłem drugi żel.

chicago20

Z powrotem znaleźliśmy się nad rzeką Chicago, bo tak oryginalnie została nazwana.

20181007_093139 20181007_093623(0) 20181007_093751

Choć biegłem już blisko 2 h, miałem kłopot żeby wśród kibiców odnaleźć jakieś polskie akcenty.
Pamiętam, że gdy jedna z wolontariuszek zobaczyła moją koszulkę to krzyknęła „Polska!!!”. Zakrzyczałem: „Wreszcie!”.
No i to by było na tyle. Przynajmniej przez te 21 pierwszych kilometrów.

Dopiero po minięciu 22-ego km wśród tłumu odnalazłem małżeństwo Polaków. Od razu wskazałem na swoją koszulkę. Wzmogło to ich doping. Poprosiłem męża, aby zrobił mi zdjęcie z flagą i swoją żoną.

No i dopiąłem swego.

20181007_094515(0)

Gorąco podziękowałem im za to, że się pojawili. Pożegnałem się i pobiegłem dalej.
Tym razem długa prosta prowadziła na zachód.

Ten fragment, choć obfitował w spory doping, był chyba najmniej charakterystyczny. Może i tak miało być. Trzeba było chwilę odetchnąć od tego, co czekało nas za rogiem.

20181007_104440

Róg się zaczął.
Dwa szybkie zakręty w lewo i po raz drugi tego dnia, znowu zmierzaliśmy w stronę drapaczy chmur.

20181007_101336

Biegnąc cały czas robiłem zdjęcia. Niestety w trakcie deszczu zmoczył się przedni ekran. O sam telefon się nie bałem, gdyż jest wodoodporny. Trudność sprawiało mi natomiast samo robienie zdjęć. Z powodu deszczu dotyk działał jak chciał. Przez chwilę włączył nawet opcję samowyzwalacza. Dobry kilometr męczyłem się, żeby go wyłączyć.

Trzeci żel i 30-sty km pokonany w czasie 2:45:37.
Ponoć dopiero wtedy zaczyna się prawdziwa walka. Wstyd się przyznać, ale nie czułem jej ani przez chwilę.

chicago30

Dodatkowo w kadrze pojawili się meksykańscy kibice. Okazało się, że na całej trasie to oni byli najgłośniejsi. W kibicowaniu nie mają sobie równych!

  • To słabo patrzyłeś za Polakami :D Ja na całej trasie spotykałem, z 20-30 grup z Polską flagą spokojnie spotkałem :P

    • No to nie wiem gdzie miałem się jeszcze spoglądać ;)
      Musieli mnie po prostu unikać. Gdy Ty biegłeś to wyciągali flagi przed Twoim nosem :)
      Inaczej być nie mogło.