Endo_kwiecień 2017

Nie pamiętam czy byłem kiedyś bardziej zmęczony, niż w ciągu tych ostatnich dwóch tygodni kwietnia. Przeprowadzka, malowanie, prowadzenie zajęć komputerowych, a w międzyczasie treningi, antybiotyki, maraton i jakby tego było mało to -> ciąg dalszy przeprowadzki.

Przed Wami podsumowanie kwietnia.
Zapraszam!

1. Kilometraż.

Tak prezentuje się kalendarz. Względna cisza i równie względny spokój:

kwiecien_2017

Dlaczego wstęp do tego tekstu jest tak łzawy? Ano dlatego, żeby wytłumaczyć dlaczego w kalendarzu znalazły się tylko 4 treningi.

Początek kwietnia niestety nie był udany. Pierwszego udało mi się pobiegać. Drugiego już niekoniecznie. Moje ciało postanowiło odmówić posłuszeństwa i zatęsknić za smakiem antybiotyków.

the-walking-dead-zombies

We wtorek ścięło mnie tak zupełnie na amen. Termometr zakończył pomiar na 39,5 stopniach Celsjusza. Wyglądałem jak statysta do 8 sezonu Walking Dead, a półmaraton w Dąbrowie Górniczej przecież za kilka dni.

Wizyta u lekarza i zestaw Happy Meal -> antybiotyk + osłona i mała cola. Bieg raczej mogłem sobie podarować. Nie wiem jak to się stało, ale po 3 dniach byłem zdrowy. W sobotę odebrałem pakiet, a w niedzielę udało mi się wystartować.

styczen_kwiecien2017

W kwietniu przebiegłem 109 km.

2. Starty.

Wziąłem udział w 2 biegach:

9 kwietnia wystartowałem w X Półmaratonie Dąbrowskim ArcelorMittal Poland. Osłabiony lekami dobiegłem w czasie 1:32:49. To i tak spory sukces biorąc pod uwagę mój stan sprzed kilku dni.

FotoLuka (11 of 1)

Podstawowym sprawdzianem miał być DOZ Maraton Łódź 2017, który odbył się 23 kwietnia. Tak jak wspomniałem we wstępie, w okresie przedstartowym treningów nie było zbyt wiele. Brakowało mi przede wszystkim długich wybiegań.

Mimo wszystko postanowiłem zaryzykować i spróbować pokonać metę po 3:19:xx biegu.

DSC_8501

Nie wyszło. Z drugiej jednak strony mam nad czym pracować i do czego dążyć.
Maratońska życiówko! – jeszcze Cię dopadnę.

3. „P” jak Przeprowadzka.

To ona zdominowała ostatnie 3 tygodnie kwietnia. Ostatnio przeprowadzałem się… w grudniu ur., więc na całe szczęście nie wyszedłem z wprawy. Wiedziałem jak zapakować bagażnik Skody, aby się domknął, a także gdzie położyłem słynne niebieskie torby z IKEA, w których można przenieść dosłownie cały swój posag.

ocvatia

Najlepszy był poniedziałek. Tego dnia przewoziliśmy wielkie gabaryty. Nie ukrywam, że noszenie lodówki, kuchenki gazowej, sofy, krzeseł i setki innych rzeczy – to nie jest to, co zaleca się zrobić na drugi dzień po maratonie (w tym miejscu mała prywata: Adamie, Romanie i Tomaszu – wielkie dzięki za pomoc!).

secret-service-3-563x800 (1)

Tego dnia wreszcie się przeprowadziłem. No może tak na 99%, bo w starym mieszkaniu został jeszcze pokaźny zbiór Secret Service’ów. Bez nich ani rusz! Sentyment zobowiązuje.

Do następnego!

[zdj. główne do tekstu – www.sportografia.pl/www.sportevolution.pl]