VII Szóstka Pogorii – 14.05.2017 r.

2

14 maja miałem być pacemakerem w trakcie 1. Półmaratonu w Andrychowie. Niestety organizator nie stanął na wysokości zadania i odwołał bieg na kilka dni przed jego rozpoczęciem. Nie pozostało mi więc nic innego, jak znaleźć sobie godną alternatywę. W trakcie zapisywania się na połówkę w Andrychowie brałem również pod uwagę piątkę w Dąbrowie Górniczej. Jedyną w okolicy, która istnieje i dodatkowo posiada atest PZLA. Co się odwlecze (i czego nie odwołają) – to nie uciecze. 14 maja już drugi raz w tym roku wyruszyliśmy do Dąbrowy Górniczej. Cel był stosunkowo prosty: złamać 19 min i dobić do tętna maksymalnego -> 204 unm.

IMG_9175Moja aktualna życiówka na dystansie 5 km wynosiła 19 min i 3 sek. Uzyskałem ją w 2014 w trakcie biegu przy Maratonie Wolności. Dodam, że był to mój debiut na tym dystansie. 4 sekundy szybciej i na mecie miałbym upragnione 18 min, o które w ogóle bym się wtedy nie podejrzewał.

IMG_9164Prób złamania 19 min było kilka. Za każdym razem nie było jednak możliwości, aby osiągnąć czas w okolicach 18:59.
W 2015 r., w trakcie kolejnych 5 km przy Maratonie Wolności, organizator źle zabezpieczył trasę i przebiegliśmy 4,6 km. Rok później, w trakcie XIV Ogólnopolskiego Biegu Ulicznego o Puchar Burmistrza Bukowna, trasa wynosiła 5,17 km. Atestowana piątka od razu więc mnie skusiła. Była szansa, że dystans będzie wynosił dokładnie 5 km.

DSC_8822 DSC_8830

Po dojechaniu ma miejsce od razu skierowaliśmy się do biura zawodów. Otrzymałem tam numer startowy i zwrotny chip.

Reguły biegu można by zmieścić w jednym zdaniu: indywidualny bieg na czas i start w odstępach 15 sekundowych. Dwie najważniejsze informacje dla każdego zawodnika. Dla jednych będzie to plus, a dla innych minus.

DSC_8837Trasę wytyczono wzdłuż zbiornika Pogoria III. Po 2,5 km był nawrót i cała zabawa rozpoczynała się od nowa. W trakcie rejestracji należało podać swoją aktualną życiówkę na 10 km. Osoby z najlepszymi wynikami biegły na samym końcu. Po podaniu swojego otrzymałem numer 403. Start rozpoczynał się o 11:00. Prosty rachunek na kalkulatorze i doszedłem do wniosku, że matę z pomiarem czasu pokonam dopiero w okolicy 12:40.

Długi czas oczekiwania na start wytraciliśmy w trakcie rozmowy z przyjaciółmi. W doborowym towarzystwie czas szybko leci. Pogoda dopisała, więc atmosfera była iście piknikowa.

DSC_8843Co jakiś czas podchodziłem do strefy startowej i sprawdzałem jakie numery się w niej ustawiają. Gdy ostatnia osoba miała na numerze cyfrę 399 postanowiłem się już nie oddalać z jej okolicy.

18493414_1901553723203343_882866636_oSzybkie zdjęcie i za kilka minut miałem ruszyć przed siebie. Zdawałem sobie sprawę, że będzie ciężko. Przede mną kilkanaście minut bólu i cierpienia. Ustawiłem sobie pacemakera na 3:44. Pamiętam, że zapytałem się wtedy samego siebie: „Chłopie! Po co Ci to?!?”. Na odpowiedź było już za późno. Właśnie stanąłem przy osobie, która odliczała czas do mojego startu.

18493319_1901553769870005_1727522114_o3, 2, 1… W trakcie następnej sekundy byłem już na trasie.

festiwal_biegowy[zdj. Festiwal Biegowy]

Wspomniałem o tym, że dla jednych indywidualny start może być zbawieniem, a dla niektórych – przeszkodą w osiągnięciu celu. Zdaje się, że zaliczam się do tej drugiej grupy. Niewątpliwym plusem jest na pewno tłoku. Nie ma stresu na tych pierwszych kilkudziesięciu metrach, w trakcie których trwa walka o zajęcie dobrej pozycji. Biegniesz sam, co jakiś czas wymijając wolniejszych biegaczy.IMG_9213

Minus? Nie ma grupy, która chcąc, nie chcąc – staje się Twoim pacemakerem. Granicą, w ramach której chcesz pobiec, albo którą zaraz postarasz się przekroczyć. Bieg z samym sobą jest jeszcze większym sprawdzianem dla Twojej głowy. Zostajesz tylko Ty, narastające zmęczenie i upływający czas. O wiele łatwiej jest się wtedy poddać.

1 2
Podziel się ->