Trening w Central Parku

Od kiedy zacząłem planować swoją podróż za ocean, jednego byłem pewien – czas na trening w Central Parku po prostu musiał się znaleźć. Park znałem do tej pory jedynie z filmów i seriali. Wiedziałem, że jest to mekka dla biegaczy. Miejsce, w którym nowojorczycy mogą na chwilę odetchnąć od zgiełku miasta.

Czy ta sztuka udała się także mnie?

Zapraszam na krótką relację z 11 km treningu w samym sercu Nowego Jorku.

20171102_170950

Wraz z Adamem nocowaliśmy na Harlemie. Nasz hostel był oddalony ok. 2 km od północnej granicy parku. Żeby nie tracić czasu i sił na dotarcie do niego na piechotę, postanowiliśmy skorzystać z metra. Po ok. 20 min. jazdy wysiedliśmy na stacji  Times Square. Za chwilę miał się odbyć jeden z najbardziej spektakularnych treningów w moim życiu. Gdzie jak gdzie, ale na Times Square treningu to ja jeszcze nie zaczynałem.

Wspólne zdjęcie na samym środku placu i byliśmy gotowi do drogi.

20171103_084304

Siódmą Aleją dotarliśmy do granicy parku. Od rzędu drapaczy chmur oddziela go 59 Ulica. To właśnie na niej mieliśmy pokonać ostatnie metry maratonu.

Skierowaliśmy w stronę ronda, na którym znajduje się pomnik Krzysztofa Kolumba. Zaraz przy nim pojawiło się jedno z głównych wejść – Maine Memorial – z którego od razu skorzystaliśmy.

20171101_161854 20171101_161835 20171101_161838

Z każdym krokiem emocji było coraz więcej. Skręciliśmy w lewo i wbiegliśmy w aleję, na której po bokach znajdowały się banery reklamujące maraton.

20171101_165111 20171101_165204 20171101_170855
20171101_171038 20171101_171048 20171101_171602

Kilkaset metrów dalej pojawiły się flagi państw. Trochę to trwało, zanim znaleźliśmy swoją.

Meta była już wtedy na wyciągnięcie ręki. Minęliśmy ją i znowu byliśmy na jednej z głównych alei parku.

20171103_091720Na rozstaju dróg wybraliśmy tą, po lewej. Zachodnią stroną minęliśmy jezioro, które nazywa się… Jezioro. Po prostu.

20171103_092447