Tydzień w Nowym Jorku – część #4

Nowy Jork – najludniejsze miasto Stanów Zjednoczonych Ameryki. Światowa stolica mody, finansów, biznesu, nauki i rozrywki? Wikipedia twierdzi, że tak. Po tygodniowym pobycie nie mogę się z tym nie zgodzić.

Przed Wami czwarty z serii kilku tekstów o Nowym Jorku.

38252942072_3a96d47ccc_k

Tym razem zajmę się drapaczami chmur i mostami.
Wyjątkowo będzie więcej zdjęć, niż tekstu <smuteczek>.

Zapraszam!

Poprzednie teksty:
1) Tydzień w Nowym Jorku – część #1 (New York, New York i Wiza)
2) Tydzień w Nowym Jorku – część #2 (Podróż)
3) Tydzień w Nowym Jorku – część #3 (Harlem)

5. Drapacze chmur.

Na początku lat ’90, swoje wakacje wielokrotnie spędzałem u cioci w Warszawie. Pałac Kultury i Nauki czy hotel Marriott, wyglądały imponująco. Pięły się w górę robiąc na mnie spore wrażenie. Jeszcze do niedawna to panorama stolicy Polski była dla mnie wyznacznikiem tego, jak mogą wyglądać drapacze chmur. Innej po prostu nie znałem.

W Tokio też było kilka wysokich budynków, ale dopiero w Nowym Jorku zobaczyłem jak naprawdę mogą one wyglądać.

W dolnej części Manhattanu odnalazłem wieżowce, które śmiało mogłyby przykryć Pałac Kultury i Nauki z wszystkich czterech stron jednocześnie. I nie mówię tutaj o kolosach pokroju The One czy The Empire State Building. Wystarczyło wybrać sobie pierwszy lepszy budynek.

20171101_093011 20171101_095318 20171101_100005
20171101_155740 20171101_140018 20171102_105922

Okolice Wall Street to był w zasadzie jeden, długi ciąg budynków. Zrobiłem wtedy poniższe zdjęcie, które wysłałem na konkurs młodych talentów:

Idealnie oddaje charakter tego miejsca. W górze słońce – w dole półmrok.

Ogrom budynków potrafił przytłoczyć.

20171101_100117 20171101_100313

W jaki sposób najlepiej je sobie obejrzeć? W jednym z kolejnych tekstów wrzucę trasę wraz z opisem moich wycieczek. W ramach spoilera już teraz zamieszczę jedno zdjęcie:

manhattanna którym dolny Manhattan mienił się w całej okazałości.

6. Mosty!

Mosty – w życiu nie byłem ich koneserem, ale od czasu powrotu z Nowego Jorku, chyba się to zmieniło. Most jak most – ma służyć. Ominąć wodę, połączyć dwa brzegi i tyle. Mosty mogą być małe, większe, ale mogą być też takie, które spotkałem w Nowym Jorku: potężne i majestatyczne.

20171104_0940131) Pierwszym mostem, który od razu wpadł mi w oko, był Most Brookliński. Od tego mostu zaczęło się moje wzdychanie do wszystkiego co miało przynajmniej 2 przęsła:

20171104_082601 20171104_084138 20171101_074802
20171101_075616 20171101_084115 20171101_085205
20171101_084635 20171101_084804 20171101_085651

2) Drugim w kolejności był Manhattan Brigde, który znajduje się niedaleko Mostu Brooklińskiego:

20171101_075226 20171101_080833 20171101_081112
20171101_081047 20171101_081523 20171101_075824

 

3) Trzecim był Queensboro Brigde, pod którym zacumował prom, którym dopłynąłem na Wyspę Roosvelta:

20171102_094150 20171102_093624 20171102_093649
20171102_094009 20171102_094718 20171102_102823

4) Czwarty to Most Verrezano-Narrows, na którym rozpoczynaliśmy nowojorski maraton:

20171105_080224 20171105_081137 20171105_090441
20171105_100520 20171105_191408 20171105_102921

Każdy z nich spowodował mimowolny opad szczęki. Ich wielkość po prostu onieśmielała.

Dziękuję za uwagę.
Więcej mostów nie pamiętam.

  • … „w imię inżynierii lądowej udzielam Ci rozgrzeszenia, za pokutę zadaję Ci przygotowanie kolejnego, równie ciekawego wpisu” (ENTER).