1. Wizz Air Katowice Half Marathon 2018 – 10.06.2018 r.

Na początku kwietnia dotarła do mnie informacja, że 10 czerwca odbędzie się zupełnie nowy półmaraton – Wizz Air Katowice Half Marathon. Zerknąłem na trasę: ciekawa i chwilami wymagająca. Szybki rzut oka do kalendarza i okazało się, że nigdzie wtedy nie biegnę. Nie zastanawiając się długo od razu napisałem do organizatora z pytaniem, czy ma wolny wakat na pacemakera na czas 2 h. Okazało się, że 2 h są już obstawione przez kogoś innego. Gdybym jednak chciał, to jest miejsce na 1:50 h. Zgodziłem się bez wahania. Wraz z Karoliną mieliśmy się zaopiekować grupą, która planowo metę miała przekroczyć w czasie 1:49:xx.

20180610_081330

Pacemakerem byłem do tej pory dwukrotnie. Dzięki mojej inicjatywie pacemakerzy pojawili się w Biegu Korfantego w 2016 r. Wraz z Przemkiem prowadziliśmy wtedy grupę na 50 min. Rok później zgłosiłem się jako zając do PKO Silesia Marathon. W towarzystwie Przemka i Andrzeja prowadziliśmy grupę na złamanie 4 h. Niestety to nie był mój dzień. Na 36 km musiałem się od nich odłączyć. Metę, z nosem na kwintę, przekroczyłem w czasie 4:04:40 h. Tym razem miało być inaczej.

Po pakiet pojechałem w sobotę. Biuro zawodów mieściło się na tafli lodowiska Hali Widowiskowo-Sportowej „Spodek”.

20180609_132605 20180609_132645 20180609_133003

Na początku odebrałem 2 numery startowe. Pierwszy był dla mnie, a drugi dla Magdy, która w biegu dla dzieci miała pokonać dystans 200 m. W tym miejscu od razu pochwalę wolontariuszy, którzy wydawali pakiety. Robili to z takim uśmiechem i zaangażowaniem, że ciężko byłoby tego nie docenić. Ekipę oceniam na mocną szóstkę z plusem.

20180609_135512W dalszej kolejności odebrałem buffa (był w pakiecie dla dzieci), koszulkę i reklamówkę, w której znalazłem sporo ulotek i napój Oshee. Całość, rozłożona na tafli lodowiska prezentowała się w ten sposób:

20180609_140250W pakiecie znalazłem także voucher na lot linią Wizz Air o wartości 20 €, który można wykorzystać do 10 czerwca 2019 r. Jakby na to nie patrzeć, już sam voucher przekraczał koszt zakupu pakietu.

Wróciłem do domu i spojrzałem na prognozę pogodę. Niestety nie zwiastowała niczego dobrego. 30 stopni Celsjusza i możliwość wystąpienia burzy. Cokolwiek by się nie działo – będzie ciężko. Nie bałem się tyle o siebie, co o biegaczy, którzy chcieli do nas dołączyć.

20180609_132438Rano pojawiły się niewielkie opady, a niebo przykryły szare chmury. Zaparkowałem niedaleko spodka i z powrotem udałem się do biura zawodów, gdzie odebrałem koszulkę z napisem 1:50 h. Na końcu tafli dojrzałem to:

34984875_10216734448701443_6149047503078555648_nDo tej pory biegłem jedynie z balonami. Z tak profesjonalnie wyglądającym plecakiem – jeszcze nigdy. Doskonale pamiętam je z biegów RunCzech. Nie sądziłem, że kiedyś będę miał okazję założyć jeden z nich.

Z każda minutą tłum gęstniał. Pojawili się pozostali pacemakerzy. Wreszcie miałem przyjemność poznać Karolinę, z którą miałem spędzić co najmniej 1:50 h. W trakcie rozmowy okazało się także, że chwilę wcześniej, całkiem przypadkiem udało mi się obudzić jednego z pacemakerów. Wysłałem mu messengerem zdjęcie flag, a on mi na to: „Dzięki, że mnie obudziłeś!” ;)

Udaliśmy się pod Spodek, gdzie zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie.

20180610_093625Wkrótce byliśmy już w strefie startowej. Obróciłem się do naszej grupy i wygłosiłem kilka ogłoszeń parafialnych. Żeby się nie stresowali na punktach z wodą, gdy będą np. sięgać po kubek, a my będziemy się od nich oddalać. Cały czas będziemy biegli z kilkudziesięciosekundowym zapasem, więc na spokojnie będą mogli do nas dobiec. Powiedziałem im, że każdy kilometr postaramy się pobiec w równym tempie, a gdy pojawi się jakieś wzniesienie, to postaramy się trochę zwolnić. Nadrobimy to zaraz na zbiegu.

20180610_095344_HDR[zdj. bwotr.pl]

Ruszyliśmy równo o 10:00. Nie było wystrzału startera, bądź jakiegoś innego dźwięku, który miałby symbolizować rozpoczęcie półmaratonu. Wszyscy spoglądali na siebie z pytaniem: „To już?”.

Tak.
Właśnie się zaczęło.

34962780_2139773186051748_3874970007561568256_o[zdj. Festiwal Biegów]

Wraz z Karoliną zsynchronizowaliśmy swoje stopery i życzyliśmy sobie udanego biegu.

  • Dzięki za ten wpis i prowadzenie, ciekawiło mnie czy moje spostrzeżenia będą podzielone przez innych biegaczy :)
    Pierwszy raz tak upał na mnie zadziałał. Od tygodni ustawiałem się tam na życiówkę 1:40, wystartowałem z prowadzącymi na ten czas. Pierwszy kilometr już był szok, w tempie 4:25, 3 dołożone już w wolniejszym tempie i poczułem że robi się mało ciekawie. Puls skoczył w jakiś kosmos, gdzie normalnie na treningach nie ma źle. Postanowiłem zwolnić bo zdrowie ważniejsze, poczułem jak cała głowa pulsuje w tym upale. Na 10km wyprzedzili mnie prowadzący na 1:45. Kolejny raz zwolniłem już prawie człapiąc, wysoki puls w ogóle nie malał. Na 18 km wyprzedziłeś mnie i wtedy wiedziałem że muszę cisnąć za Tobą. Na metę ostatecznie wpadłem na 1:50:13 :)
    Mam na przyszłość nauczkę by w takich warunkach brać siły na zamiary i startować spokojniej.

    • Dzięki za Twój wpis! :)
      Miałem podobnie. Z zaskoczeniem spoglądałem na pomiar tętna, który był coraz wyższy i wyższy… Mam nadzieję, że w przyszłym roku bieg będzie rozegrany wieczorem, albo o wcześniejszej godzinie. 9:00 byłaby idealna.
      Trzymam kciuki, żebyś szybko złamał 1:40 h. Później to się dopiero zacznie łamanie ;)
      Zejście z 2 h do 1:55 h ma się nijak do zejścia np. z 1:31 h na 1:29 h. Później każda setna sekundy jest na wagę złota :)

      Powodzenia!