XIV Silesia Półmaraton – 06.10.2019 r.

0

Skręciłem w prawo.
Przede mną znalazła się długa prosta, która prowadziła do samego Stadionu Śląskiego. Na jej bieżni znajdowała się upragniona meta.

Delikatny podbieg, skręt w lewo i po chwili znaleźliśmy się w kotle czarownic.

Spojrzałem na Garmina i stwierdziłem – jest szansa na życiówkę! Postaram się jej nie zaprzepaścić.
Rozpocząłem sprint jakiego świat nie widział.

[zdj. Aktywna Mucha]

Udało mi się prześcignąć kilku zawodników.
Na ostatniej prostej dobiegłem do Łukasza, z którym kilkaset metrów wcześniej, zamieniłem kilka słów. Zobaczył, że zabieram się za sprint. Nie pozostał mi dłużny.

No i tym sposobem wyszło kilka zdjęć, które śmiało można by opisać jako pojedynek biegaczy ze szczękościskiem:

Na poniższym już wiedziałem, że jest dobrze.

[zdj. fotomaraton.pl]

Proszę Państwa! Meine Damen und Herren!
Mam nową życiówkę!

Wynik: 1:28:31

Wpadłem na metę, zgiąłem się w pół i zacząłem do siebie dochodzić. Sprawdziłem swoje tempo z ostatnich kilkudziesięciu metrów. Wyniosło 2:42 na km (!).

Z pięknym medalem na szyi odwróciłem się w stronę mety, po czym poczekałem na Rafała i Artura. Mocno ich wyściskałem i podziękowałem za genialne prowadzenie grupy. Serio! Jeszcze nigdy nie doświadczyłem czegoś podobnego.

[zdj. Kondrad Morawski Fotografia]

Nieustanna opieka na trasie wymieszana z idealnym – co najważniejsze – nie zrywanym tempem. Przy biegu w okolic 4:15 min/km ma to olbrzymie znaczenie. Byłem im za to cholernie wdzięczny!

Nadal nie mogłem uwierzyć w to, co się stało. Na początku obawiałem się tego, czy w ogóle uda mi się złamać 1:30 h. Już to podkreślałem, ale zrobię to ponownie – trasa Silesii nie należy do najłatwiejszych. Podbieg od 15-ego km to jest jakaś masakra. Jestem przekonany, że po biegu przyśnił się on nie jednej osobie.

No i nie tylko złamałem 1:30 h, ale w ramach kontrolnego biegu przed maratonem w Poznaniu, udało mi się uzyskać nową – półmaratońską życiówkę. Poprzednia wynosiła 1:28:49 i zrobiłem ją w Rudzie Śląskiej [relacja]. Wiecie, to niby „tylko” 18 sekund poprawy, ale dla mnie to naprawdę „aż”.

XIX Silesia Półmaraton jest jednym z najbardziej satysfakcjonujących biegów w historii moich startów. Serio! To był jeden z tych biegów, po którym możesz śmiało stwierdzić:  „Dałem z siebie naprawdę wszystko. Nigdzie nie zawaliłem”. Nowa życiówka była idealnym ukoronowaniem tego wysiłku.

[zdj. fotomaraton.pl]

Po biegu udało mi się spotkać kilku znajomych, którym od razu wykrzyczałem czego przed chwilą dokonałem. Zadzwoniłem do Tomasza, z którym rozpocząłem 4 km spacer do domu.

Jak oceniam Silesia Półmaraton?

Wolontariusze byli super pomocni. Trasa była dobrze oznakowana, a punkty z wodą długie i dobrze zaopatrzone. Meta na Stadionie Śląskim ponownie zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Z perspektywy biegacza – półmaratończyka zabrakło mi większej liczby punktów z muzyką. Gdyby gdzieniegdzie pojawił się jakiś DJ z boomboxem, to byłoby kapitalnie. Wiem, ze ciężko wymagać od ludzi dopingu, ale może na nudnych – długich prostych – można by te braki zamaskować właśnie jakimś tłustym bitem?

W zeszłym roku było mi nie po drodze z Silesią. Startowałem wtedy w Chicago.
Teraz już wiem, że w przyszłym roku Silesia ponownie zagości na mojej liście startów.

Artur i Rafał – będziecie?
Nic mnie to nie obchodzi – musicie!

1 2 3
Podziel się ->