Close Menu
    Facebook X (Twitter) Instagram
    Facebook Instagram YouTube
    drogadotokio.pl – Blog o bieganiu
    • Relacje
      • Starty
      • Treningi
    • World Marathon Majors
      • Boston Marathon – 2023 i 2024
      • Virgin Money London Marathon – 2019
      • Bank of America Chicago Marathon – 2018 i 2022
      • TCS New York City Marathon – 2017 i 2019
      • Tokyo Marathon – 2015
      • BMW Berlin Marathon – 2013 i 2021
    • RunCzech
    • Testuję
    • Teksty
    • Tablica wyników
    • Więcej info
      • FAQ
      • Media
      • O mnie
      • Współpraca
    drogadotokio.pl – Blog o bieganiu
    Jesteś tutaj:Home»Trening»Podsumowanie II kwartału 2026 r.

    Podsumowanie II kwartału 2026 r.

    0
    By Marek on 28 lipca 2026 Trening

    Tekstów na stronie ostatnio mało, więc kolejny zamknięty kwartał, jest idealnym pretekstem do tego, aby coś tutaj napisać. Trzeba to wykorzystać póki jeszcze pamiętam hasło do logowania.

    Przed Wami podsumowanie kwietnia, maja i czerwca.

    Zapraszam!

    1. Kilometraż.

    Tak wyglądają poszczególne kalendarze (po kliknięciu są zdecydowanie bardziej czytelne):

    a) kwietniowy:

    b) majowy:

    c) a także czerwcowy:

    Kontynuuję to, w co naturalny sposób ewoluowały moje treningi. Kiedyś z uporem maniaka pokonywałem trzy dwudziestki. Teraz bardziej pasują mi dwie piętnastki i jedna dwudziestka. Póki noga nie będzie do końca sprawna, to tak na razie zostawię.

    Mocno zastanawiam się nad tym, na ile ten obecny brak siły i werwy to zbieg okoliczności związany z kontuzją i operacją, a ile efekt starzenia się. W kwietniu wybił mi czterdziesty drugi rok życia. Nagle okazało się, że każdy trening wymaga znacznie większych pokładów energii, niż jeszcze jakiś czas temu. Głowa pamięta jak było kiedyś, natomiast ciało za nią nie nadąża i zaczyna jeszcze mocniej rządzić się swoimi prawami.

    Słowem klucz jest regeneracja. Kiedyś po mocnym treningu w sobotę, mogłem zrobić jeszcze mocniejszy w niedzielę i wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Teraz niejednokrotnie po sobotnim treningu częściej odpoczywam po południu i o wiele gorzej wstaje mi się w niedzielę.

    Czy tak już będzie zawsze?
    Obawiam się, że niestety tak.

    Poniżej znajdziecie kilometry z podziałem na poszczególne miesiące:

    Z tego co widzę, pokonanie 200 km w miesiącu nie będzie już przychodziło tak łatwo, jak kiedyś. Ale tak naprawdę nie musi. Liczby nie mają już dla mnie żadnego znaczenia.

    Najważniejsze, że jako tako jest stabilnie.

    2. Przebyłem dystans maratonu.

    W podsumowaniu I kwartału 2026 r. pisałem m.in. o tym, że w czerwcu wracam do Cork i zamierzam pokonać maraton. I jak się tego lękam. I w ogóle.

    No to poleciałem, zrobiłem swoje i wróciłem. Nie będę tutaj powtarzać jak mi to wyszło, bo dogłębną analizę znajdziecie w mojej relacji.

    Tak w telegraficznym skrócie chcę jedynie podkreślić, że start w maratonie kosztował mnie blisko rok żmudnej i równie trudnej rehabilitacji. Po przekroczeniu mety czułem się równie szczęśliwy, co piekielnie zmęczony. Zmęczony tak bardzo, że na razie wybiłem sobie z głowy kolejne maratony. No, może z jednym wyjątkiem – maratonem w Tokio, o który cały czas mocno walczę.

    Obecnie bardziej skupię się na startach w połówkach. I tylko takich, które będą się odbywały w jakichś nowych i równie ciekawych miejscach.

    W tytule tego punktu napisałem, że przebyłem dystans maratonu. Wszystko się zgadza, bo ja go nie przebiegłem. Po dwudziestym którymś kilometrze maraton z bieganiem nie miał już nic wspólnego. Rozpoczęły się marszobiegi, które trwały do samego końca.

    Gwoli sprostowania – bynajmniej nie narzekam!
    Jestem niezmiernie rad, że w ogóle mogłem się tam pojawić.

    3. Wróciłem na trasę, na której wszystko się zaczęło.

    To, czego nie udało mi się zrobić w trakcie wyjazdu do Irlandii w 2025 roku, ziściłem w kolejnym.

    Wreszcie mogłem pokonać dychę w miejscowości Blarney. To właśnie na tej trasie zrodził się pomysł na powstanie tego oto miejsca. To dzięki niemu miałem wystartować w maratonie w Tokio no i… tyle. Niczego więcej wtedy nie planowałem. O niczym więcej nie śniłem.

    2014
    2026

    Przepięknie się to życie ułożyło. Od rejestracji (nie pytajcie mnie jak na to wpadłem, bo do tej pory nie wiem xD ), po pełnoprawny blog o bieganiu. Miejsce, dzięki któremu mogłem stanąć na trasach najbardziej prestiżowych maratonów na świecie.

    Gdy sobie tak biegłem, to wszystko dotarło do mnie ze zdwojoną siłą. To był sentymentalny rollercoaster. Ciarki miałem przez większość trasy.

    Może też dlatego, że to był jeden z bardziej niebezpiecznych treningów w moim życiu ♥

    To było także najpiękniejsze déjà vu, jakie mogłem sobie sprezentować.

    4. Kto bogatemu zabroni?

    Jest takie staropolskie powiedzenie, które właśnie wymyśliłem: „Jak się człowiek spieszy, to się algorytm cieszy”.

    Dawid Podsiadło na Stadionie Śląskim miał pięknie śpiewać w sobotę i w niedzielę. Kilka miesięcy wcześniej ubzdurałem sobie, że bilety dla siebie, Eweliny i Magdaleny, kupiłem na niedzielny koncert. Pamiętam, że biegając z Tomaszem jeszcze sobie to mocniej wmówiłem. On powiedział, że idzie w sobotę, a ja, że szkoda, bo ja w niedzielę, Na sobotę nie było już przecież biletów. Right?

    Wybiła niedziela. Dziewczyny zaczęły się robić na bóstwo, a ja przystąpiłem do szykowania się na koncert od strony logistycznej. Zalogowałem się do aplikacji, ale bilety jakby zniknęły. Wchodzę na maila, czytam i…

    Bilety były na sobotę, a mamy niedzielę.

    I w tym momencie nie wiedziałem do końca co począć. Czy wychodząc z mieszkania skręcić w lewo, wyjść z budynku i już nigdy nie wrócić. Czy jednak skręcić w prawo, wejść do łazienki i oznajmić, że się pomyliłem.

    Wybrałem bramkę numer dwa…

    Nie pytajcie co się działo. I tak ze wstydu się nie przyznam.

    Na całe szczęście były jeszcze bilety na płytę. 769 zł później miałem kolejny zestaw 3 pedeefów. Tym razem na właściwy dzień i co najważniejsze – na właściwy koncert.

    Z koncertu popełniłem poniższy wpis na FB:

     

    I – cytując klasyka – zeżarło, to mało powiedziane. Wpis trafił do ponad 30 000 ludzi. Jeszcze nigdy w historii drogidotokio.pl nie miałem takiego zasięgu.

    Morał z tej historii jest taki: złe informacje niosą się prędzej. Doskonale wiedziałem o tym przedtem, ale po raz pierwszy w życiu poczułem to tak namacalnie.

    Czy na drugi raz dla zasięgów kupię bilety na sobotę i niedzielę i wcale nie pójdę na koncert?

    Nie potwierdzam.
    Nie zaprzeczam.

    5. Winyle.

    Nie wiem czy to starość, czy po prostu większy metraż mieszkania, który spowodował, że wreszcie miałem gdzie postawić gramofon, ale… zacząłem zbierać płyty winylowe.

    „Marku! Po co winyle, skoro można słuchać na spotyfajach? Wszystko masz pod ręką i w bezstratnej jakości. Po cholerę iść w płyty, skoro to tyle kosztuje? Odpisz. Pilne!” – Dagmara, 41 lat.

    Odpowiedź jest prosta: po wielu latach słuchania muzyki w chmurze, wreszcie chciałem coś z tego mieć. Coś namacalnego. Coś co będzie można wyjąć z opakowania i tego dotknąć. Poobcować z jakimś fajnym wydaniem. Położyć płytę, włączyć ją i przesłuchać od początku, do samego końca. Bez skipowania, co kilka sekund i co piętnaście utworów.

    W posiadaniu winyli jest coś, co trudno opisać. Może chodzi o sam proces odtwarzania muzyki? A może długą przygodę z kolekcjonowaniem płyt, które zawsze chciało się mieć?

    Na pewno w to wsiąkłem/wsiąknąłem. Dodam, że na tyle, że kilka płyt sprowadzałem ze Stanów, bo w Europie były niedostępne. Np. Blonde Frank Ocean:

    No, a takie wydanie Jay-Z i Kanye Westa?

    Na spotyfaju tego nie ma.
    Nawet w subskrypcji Premium Diamond VIP 2.0.

    Tak obecnie prezentują się moje zbiory:

    Jest i klasyka i coś nowego.

    Choć nigdy nie zamykałem się na nowe gatunki i wykonawców, to tak otwarty, jak po zakupie gramofonu, nie byłem chyba nigdy.

    Odkryłem takie muzyczne sztosy, że głowa mała:

    Tym optymistycznym akcentem kończę ten wpis.
    Pozdrowienia znad ramienia.

    Cziuus!

    biegowe podsumowanie podsumowanie podsumowanie II kwartału 2026
    Share. Facebook Twitter Pinterest LinkedIn Tumblr Email

    Więcej podobnych tekstów? Proszę bardzo:

    Podsumowanie I kwartału 2026 r.

    Biegowe podsumowanie 2025 r.

    Drogadotokio.pl dla 33. Finału WOŚP

    Leave A Reply Cancel Reply

    • Polub
    • Obserwuj
    Facebook
    Comments Box SVG iconsUsed for the like, share, comment, and reaction icons
    Marek - drogadotokio.pl
    3 dni temu
    Marek - drogadotokio.pl

    Wiem, że nikt nie pytał i to ja dzwonię, ale...

    1. Garmin po raz pierwszy - od niewiadomo kiedy - poinformował mnie, że mój pułap tlenowy wzrósł do 52 🤘

    2. Na lewej stopie mogę się już podnieść na palcach na całe 5 cm 💪

    3. Więcej grzechów nie pamiętam 🤷

    Dzisiaj m.in. Załęże, osiedle Witosa i słynna ulica Wolności w Chorzowie, na której czas zatrzymał się gdzieś w okolicy 2001 roku.

    To był wtorek.

    Dzień dobry! 🎩
    ... Więcej...Mniej...

    Wiem, że nikt nie pytał i to ja dzwonię, ale... 

1. Garmin po raz pierwszy - od niewiadomo kiedy - poinformował mnie, że mój pułap tlenowy wzrósł do 52 🤘

2. Na lewej stopie mogę się już podnieść na palcach na całe 5 cm 💪

3. Więcej grzechów nie pamiętam 🤷

Dzisiaj m.in. Załęże, osiedle Witosa i słynna ulica Wolności w Chorzowie, na której czas zatrzymał się gdzieś w okolicy 2001 roku.

To był wtorek.

Dzień dobry! 🎩Image attachmentImage attachment+Image attachment
    Zobacz na FB
    · Podziel się
    Share on Facebook Share on Twitter Share on Linked In Share by Email
    View Comments
    • Likes: 11
    • Shares: 0
    • Comments: 1

    Skomentuj na FB

    Tokio, a w Tychach biegniesz? 😃

    View more comments

    Load more
    Instagram
    Polecam

    Copyright © 2014-2025 Drogadotokio.pl

    Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.