TCS New York City Marathon 2017 – 05.11.2017 r.

Start przebiegał w 4 falach, które startowały w 20-25 min odstępach. Każda fala dzieliła się na 3 kolory: zielony, pomarańczowy i niebieski. Te były dodatkowo podzielone na strefy od A do F. Wszystkie fale łączyły się po 5 km trasy.

22519425_890804521082119_6069471206547546290_nWraz z Adamem mieliśmy wystartować z zielonej – najmniej reprezentacyjnej fali, gdyż jako jedyna biegnie na niższym poziomie mostu Verrazano-Narrows. Trudniej tam o dobre widoki. No i ponoć lepiej się nie wychylać z uwagi na biegaczy, którzy… sikają z poziomu wyżej. Przynajmniej tak mi się wtedy wydawało.

Okazało się, że sikania z mostu już teraz raczej się nie praktykuje. O dobry widok na Manhattan z górnego pokładu było tak samo ciężko, jak z tego naszego. Budynki były skryte we mgle. Od rana wiało chłodem i ciężkie chmury wisiały w powietrzu. Zbliżający się deszcz był tylko formalnością.

Na rozstaju dróg odłączył się od nas Konrad, któremu przypadł kolor niebieski.

20171105_074457Udaliśmy się do zielonej strefy, w której można było nadrobić kalorie stracone w trakcie długiej podróży. Na pierwszy ogień poszedł bajgel. Później zrobiliśmy sobie po herbacie. Dostałem izotonik, żel, wodę, a na głowę okolicznościową czapkę. Do startu zostało nam kilkadziesiąt minut. Pewne było to, że do tego czasu na pewno nie umrzemy z głodu.

20171105_081630 20171105_084716

Wkrótce przeszliśmy z miasteczka do naszej strefy startowej. Ustawiliśmy się przed naszą literą i po kilkunastu minutach mogliśmy wejść do środka. Kolejny raz skorzystaliśmy z toalety, których na szczęście było tam zatrzęsienie. W tle usłyszeliśmy start pierwszej fali. Wystrzał z armaty rozniósł się sporym echem. Po jakimś, czasie powolnym krokiem zaczęliśmy zmierzać w stronę naszej linii startowej.

20171105_090441 20171105_090712 20171105_090922
20171105_092552 20171105_095234 20171105_095834

Hymn Stanów Zjednoczonych Ameryki, szybkie porzucenie ciuchów i ubranie niebieskiej peleryny, która miała nam zapewnić jeszcze nieco ciepła.

20171105_095851 20171105_100147 20171105_101551

10:15 – ruszyliśmy. Plan był prosty – nie walczyć o życiówkę. Pobiec w okolicy 4 h i cieszyć się biegiem.

W USA wszystko jest większe. Napoje, rozmiarówka odzieży i samochody. Maraton też musiał się zacząć od wysokiego „C”. Pierwsze kilometry zrobiliśmy na wspomnianym już moście Verrazano-Narrows, który trwał z dobrych 2500 m.

20171105_191650 20171105_191408 20171105_191314

Zrobiłem tam sobie poniższe zdjęcie, na którym wyszedłem jak jakiś psychopata na odblokowanym skuterze. Co ja mogę zrobić jeżeli właśnie tak się tam wtedy czułem?

20171105_102145Po około 4 km zbiegliśmy z autostrady i skręciliśmy w stronę jednej z wielu bocznych uliczek. Zaczął się niesamowity doping, który trwał do samej mety.

Pojawił się jeden, jedyny moment, w trakcie którego musieliśmy przystanąć. Po lewej stronie wyrosło kilka kabin WC. Niska temperatura i długie oczekiwanie na start zrobiły swoje. Szybka wizyta w jednej z nich i od teraz mogliśmy się już w pełni cieszyć biegiem. A było czym!

  • Adam Zimoń

    Super relacja i super maraton. Życzę skompletowania wszystkich ;-)

  • mgr inż. Anioł

    Marku, maraton spektakularny, relacja super, dużo fotek, więc świetnie się czytało i oglądało :) Też tam kiedyś pojadę, jak już w Europie skończy mi się miejsce :) Będę wtedy mądrzejszy dzięki Twojej relacji ! Widzę też na fotkach, że spotkałeś kolegę z mojego miasta – Grześka, więc ślonzoki na promie trzymają się razem ! :)

    • Dzięki!
      Pisałem ją kilkanaście godzin :) Ciężko było ubrać w słowa te wszystkie emocje, które mi towarzyszyły.
      Oczywiście, że się trzymają razem! Świat jest mały. Nawet w grupie 50 tys. ludzi ;)

  • Rafał

    Marek, świetna relacja. Raz jeszcze gratuluję. Takie bieganie bez spiny na czas jest zdecydowanie lepsze,choć kusi mnie aby zawalczyć o #breaking3. U mnie również połowa Majorsa zdobyta, w przyszłym roku czas na Chicago. Pozdrawiam Rafał z http://www.rodzinawbiegu.pl

    • Cześć.
      Dzięki! Widziałem, że miałeś szczęście w losowaniu :)
      Mam nadzieję, że wkrótce uda nam się skompletować wszystkie 6 maratonów.

      • Rafał

        Tym razem, los trzeba było wziąć w swoje ręce :-) Czas z Berlina zapewnił mi gwarantowany udział. Mam nadzieję, że wkrótce z 6 maratonów nie zrobi się więcej ;-) a jeśli nawet przebiegniemy i je. Powodzenia.

  • Jerzy Plieth

    Ufff, no to nareszcie jest ktoś, kto odpowie mi na pytanie zadane na forum – https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=40&t=56543
    Krótko: jakim cudem techniki działa GPS, kiedy się biegnie dolnym mostem Verrazano Narrow Bridge?!

    • Właśnie Ci tam odpisałem :)
      W skrócie: Garmin nie stracił sygnału GPS, a nawet gdyby to zrobił, to pasek HR Run chwilowo przejąłby jego funkcję. Na podstawie mojej kadencji obliczyłby prędkość.

      • Jerzy Plieth

        Wszystko rozumiem i dzięki za wyjaśnienia. Tylko drobna poprawka – pas HR mierzy tętno, a kadencja jest mierzona albo w zegarku przez czujnik wyrzutu ręki, albo przez footpod

  • Ryszard Nowak

    Marek, gdy pisałeś o tych kibicach częstujacych bananami, przypomniało mi się Tokyo. To tam po raz pierwszy spotkałem kibiców, którzy na kocykach mieli papu i oferowali biegaczą.
    Nowy Jork, jesienią 2018. Wiosna to Londyn. Pozostanie Boston, na który, jak zdrowie pozwoli, polecimy wspólnie. Maraton w NY różni się od tych dużych europejskich pod względem serwisu na trasie. W Europie, lepiej karmią,…

    • No właśnie to mnie zdziwiło w Nowym Jorku – strefy oferowały tylko i wyłącznie wodę. Co prawda gdzieś tam później pojawiły się żele, ale brać żel, którego się jeszcze nigdy nie jadło – to niezbyt dobry pomysł.
      Londyn i Boston – marzenie! :)