Endo_luty 2018

Luty za nami. Biegania było prawie tyle samo co w styczniu, co bardzo mnie cieszy. No dobra, a co mnie nie cieszy? Smog, -20 stopni Celsjusza i wyniki naboru do ekipy ASICS Front Runner Polska.

Zapraszam na podsumowanie ostatnich 28 dni mojego biegowego życia.

1. Kilometraż.

Tak prezentuje się kalendarz:

marzec_20181

Standard, w postaci 3 treningów w ciągu tygodnia, został zaburzony 11 i 18 lutego. Wtedy to pojawiły się treningi nietypowe, bo w wersji combo.

Przez pierwsze 15 km biegłem wtedy wraz z Magdą. Później odstawiałem ją do domu, przebierałem się w suche ciuchy i wychodziłem jeszcze na dychę. Łącznie robiłem 25 km.

Wiecie, spokojnie dałbym radę zrobić je z Magdą. Niestety ta wytrzymuje ostatnio max 1:20-1:30 h. Szanuję jej decyzję, więc gdy budzi się z drzemki i stwierdza, że chce iść do domu – obieram jedynie słuszny kierunek.

Odkryłem też kolejny minus biegania z wózkiem. Wydawałoby się, że zwyczajny, spokojny spacer z sankami będzie po prostu spokojny i zwyczajny. Guzik prawda! Okazało się, że Magda, przyzwyczajona do sporych prędkości, nie akceptuje takich, powyżej 5:15 min/km.

Odkryłem kolejny "minus" biegania z wózkiem 🛒 Po wspólnych 15 km szykował się rodzinny, popołudniowy spacer z sankami w tle. No i Magda usadowiła się w saniach. Chwyciłem za koniec sznurka i wydawało się, że wreszcie dam odpocząć nogom. Nic z tych rzeczy 😶 Za plecami usłyszałem: "Taataaaaaa!!! Bieniee*!!!!!!" 📣 "Taaataaaaaaaa!!!" 📢 Jedyna prędkość akceptowalna przez małą pasażerkę, to ta w okolicy 5:15 min/km. Przyzwyczajenie robi swoje 😐 Jutro kolejny tłusty tekst o Niu Jorku! 👑 * – bieniee = biegnie ————– www.chcebycfrontrunnerem.pl / #chcebycfrontrunnerem #ASICSFrontRunnerPolska / ASICS FrontRunner Poland #IMoveMe #drogadotokio #ASICSFrontRunnerPoland #asics

A post shared by drogadotokio.pl (@drogadotokio.pl) on

Chwyciwszy za sznurek od sanek, za plecami usłyszałem więc głośne: „Taataaaaa!!! Bieniee*!!! Taaataaaaaaaaaaa!!!!” i było po zawodach. Koń pociągowy w ver. 2.0.

W lutym pokonałem 171 km.
I-II_2018

80 km zrobiłem wraz z Magdą, a 22 km na bieżni.

* – biegnie.

2. Starty.

Start był tylko jeden: 24 lutego wziąłem udział w IV Parkowych Hercklekotach.

20180224_103856

Dystans dosyć nietypowy, bo wynosił niecałe 7 km. Odczuwalna temperatura w okolicy -13 stopni Celsjusza i tętno na poziomie 195 unm. Zająłem 11 miejsce w klasyfikacji OPEN na 647 startujących.

Dwie godziny po mnie, w swoim biegowym debiucie, miała wystąpić Magda. Z uwagi na niską temperaturę, postanowiłem go przełożyć na kiedy indziej.

Zakwasy czułem przez kolejne 3 dni, ale było warto.
Pierwszy bieg 2018 r. za mną!

3. Nie tym razem.

W podsumowaniu stycznia pisałem Wam o tym, że rozpocząłem walkę o miejsce w drużynie ASICS Front Runner Polska. Wszystko się zgadza.

  • stworzyłem specjalną stronę: www.chcebycfrontrunnerem.pl
  • formularz zgłoszeniowy wypełniłem najpiękniej jak potrafiłem
  • zrobiłem siad płotkarski, zacisnąłem kciuki i dalej robiłem swoje

No i co?
No i nic.

RequiredExcellentDarwinsfox-size_restricted

27 lutego otrzymałem e-mail, w którym przeczytałem, że:

Proces selekcji oparliśmy na kilku zasadniczych kryteriach, jednak podstawowym założeniem był wybór osób, które poprzez swoje historie, będą najbardziej inspirującymi dla innych członków biegowej społeczności. Bez wątpienia Twoja aplikacja była jedną z nich. Jednak z przykrością informujemy, że w tegorocznej selekcji nie znalazłeś się na liście finalistów. Mamy nadzieję, że mimo to pozostaniesz blisko naszej drużyny.

Dzień później ogłoszono ósemkę szczęśliwców, którzy zostali wybrani z pośród kilkuset zgłoszeń.

megaphone

W tym miejscu pokuszę się o mały komentarz ;)

Część osób (czyt. męska część populacji) może narzekać, że wybrano aż 6 kobiet i tylko 2 mężczyzn. Doczytałem, że chciano wyrównać obecny skład. Jeżeli taka była wola jury, to należy ją uszanować. Podobnie jak całe wyniki naboru. Każdemu z tej ósemki życzę jak najlepiej.

Tak najzwyczajniej w świecie zdziwiła mnie tylko jedna rzecz. Że na te 2 męskie miejsca, jedno zajął Jacek Mejer „Mezo”, którego z marką ASICS można kojarzyć już od jakiegoś czasu. Wydawało mi się, że Front Runnerem jest już od dłuższego czasu. Mezo pojawiał się przecież w akcjach promocyjnych ASICS, biegał w odzieży z logiem japońskiej firmy. Okazało się, że Mezo dotychczas był przyjacielem marki, a teraz po prostu stał się jednym z członków ekipy.

Wydawało mi się, że osoba pokroju Mezo do ekipy może wejść tylnymi drzwiami. Może inaczej – że z uwagi na to co robi, może zostać Front Runnerem w każdym momencie. Nie musi brać udziału w jakichkolwiek akcjach pokroju – wyślij zgłoszenie, a może Cię wybierzemy.

To tylko taka moja luźna myśl.

kubota

Czy wezmę udział w przyszłorocznym naborze?
Czy obraziłem się na firmę ASICS i od tej pory będę biegał w obuwiu marki Kubota?

Jeżeli chodzi o przyszłoroczny nabór, to ciężko stwierdzić. W trakcie tegorocznego dałem z siebie wszystko. Unikałem wazeliny i starałem się Was nie zamęczać hasłami pokroju: ASICS to, ASICS tamto. Znalazłem sobie niszę (biegacz z wózkiem) i fajnie ją zareklamowałem. Przynajmniej tak mi się wydaje. Nie wiem co miałbym jeszcze zrobić? Czym Was – i siebie – miałbym zaskoczyć w trakcie kolejnego naboru? Na razie brakuje mi pomysłów.

Z drugiej strony, mógłbym zrobić jeszcze więcej, ale biorąc pod uwagę liczbę przyjętych mężczyzn, a także ich dokonania w social mediach – i tak byłbym bez szans.

Na ASICS się nie obrażam. To nadal moja ulubiona firma biegowa, a bez modelu GT-1000 nie wyobrażam sobie kolejnych startów i treningów.

4. Teksty o Nowym Jorku.

W lutym zacząłem publikować teksty o moim pobycie w Nowym Jorku. W tym ten o Harlemie – jeden z lepszych, który zamieściłem na niniejszej stronie.

Krótko i na temat:
1) Tydzień w Nowym Jorku – część #1 (New York, New York i Wiza)
2) Tydzień w Nowym Jorku – część #2 (Podróż)
3) Tydzień w Nowym Jorku – część #3 (Harlem)
4) Tydzień w Nowym Jorku – część #4 (Drapacze chmur i Mosty)

A to nie koniec!

5. Romans z bieżnią.

Minus kilkanaście stopni Celsjusza i ogromny smog spowodowały, że długie niedzielne wybieganie postanowiłem zrobić w poniedziałek wieczorem. Wybór padł na bieżnię. Dodam, że do tej pory nigdy z niej nie korzystałem.

W planie miałem ok. 2 h biegu w tempie 5:20-5:30 min/km, ustawiłem więc machinę i ruszyłem.

14 minuta, 37 minuta, 1 godzina i 12 minuta, 1 godzina i 37 minuta – a ja nadal biegłem w miejscu. Spoglądałem na ludzi, lustra i pozostałe przyrządy. Policzyłem lampy, okna, a także ilość wydanych napojów w pobliskiej recepcji (?).

28472331_983102958518941_6751606641889783995_n

1 godzina i 39 minuta – bieżnia postanowiła się wyłączyć. Spojrzałem na nią i na Garmina. Przeszedłem na urządzenie obok wszystko zaczęło się od nowa.

W życiu, podkreślam -> w życiu nie robiłem nic bardziej nudnego. Serio!

Te 2 godziny trwały po prostu w nieskończoność. Na drugi raz wezmę ze sobą audiobooka albo największe przeboje pierwszej połowy lat ’90.

Mam nadzieję, że to pomoże.