Endo_wrzesień i październik 2018

Z powodu wyjazdu do Chicago, zawaliłem kilka rzeczy. M.in. nie pojawił się tekst dotyczący podsumowania września. Prawdę pisząc nie dostałem ani jednej prywatnej wiadomości z cyklu: „Gdzie podsumowanie?! Marek! Chole*a jasna! Kiedy będzie?! Jak żyć?!?”. Dochodzę więc do wniosku, że oprócz mnie, najbliższej rodziny, a także tej dalszej z okolic Baden-Baden – chyba nikt tego nie czyta <smutek_i_żal>.

Mimo wszystko tradycji musi stać się zadość.

Przed Wami biegowy raport z ostatnich dwóch miesięcy.

1. Kilometraż.

Tak prezentuje się kalendarz z września:

IX_2018

W środku tygodnia szybka dycha, a w weekendy trening z Magdą. Wspólnie udało się nam pokonać blisko 129 km.
Tyle w temacie.

A październik?

Bardzo proszę:

X_2018

Wizualnie to taka trochę bida z nędzą. Wszystko za sprawą Chicago, więc chyba jestem usprawiedliwiony.

Pomarańczowy chłopek symbolizuje wielokilometrowe spacery, które robiłem od wczesnych – do późnych godzin nocnych. Na całe szczęście po maratonie bardzo szybko do siebie doszedłem i w weekend 13 i 14 bez problemu biegałem z wózkiem poniżej 5 min/km.

Dodam, że w międzyczasie musiałem się kolejny przeprowadzać.
Mam nadzieję, że już po raz przed ostatni.

Tak wygląda mój kilometraż od początku roku:

I-X_2018

Z Magdą mamy już na koncie 1856,30 km. Do 2 tys. km pozostały jedynie 143,70 km.

Jeżeli dobrze pójdzie to spokojnie wyrobimy się do końca roku.

2. Starty.

Starty były dwa.
A w zasadzie to nawet trzy:

a) VII Tyski Półmaraton – 02.09.2018.

W Tychach po raz pierwszy biegłem w zeszłym roku. Wraz z Magdą dotarliśmy na trzecie miejsce podium. W tym roku plan był następujący – dać z siebie jeszcze więcej i je obronić.

Czas był gorszy niż ostatnio (VI Tyski Półmaraton 2017 r. -> 1:31:41), bo do mety dotarłem prawie 3 minuty później. Mimo wszystko to wystarczyło, aby przesunąć się na podium o jedną lokatę.

20180904_172651

Ostatecznie udało nam się więc zająć drugie miejsce.

Cieszy mnie fakt, że odbyło się to w tak wymagających warunkach. Z nieba lały się hektolitry wody, a kałuże wielkości Fiatów 126p skutecznie utrudniały prowadzenie wózka.

b) Bank of America Chicago Marathon – 07.10.2018 r.

Cóż ja mogę napisać… maraton życia! Zagrało wszystko co miało zagrać: pogoda, dyspozycja dnia i setki tysięcy kibiców.

Jeżeli macie chwilę, to zapraszam -> relacja z Bank of America Chicago Marathon 2018.

c) Katowice KIDS Run – 08.09.2018 r.

W sierpniu na FB wyskoczyła mi informacja, że w Katowicach organizowany jest bieg dla dzieci „Katowice KIDS Run”. Chwila namysłu i po chwili Magda miała już nadany numer startowy.

20180908_083742

Jak już gdzieś podkreślałem. To nie jest tak, że skoro ja biegam, to Ona też będzie musiała. Bardziej zależy mi na tym, aby ruch był integralną częścią jej życia. W jakiejkolwiek postaci. To może być bieganie, rower albo balet.

No i ten „Katowice KIDS Run” okazało się być najlepszą, z dotychczasowych imprez, w których Magda wzięła udział. Dodam, że śmiało mogą w niej wziąć udział również rodzice, którzy z bieganiem mają niewiele wspólnego.

20180908_080613

Magda wystartowała na 100 m. Na całe szczęście w tej kategorii nie było żadnej klasyfikacji. Sprawiło to, że liczyło się samo dotarcie do mety, a nie walka z innymi biegaczami.

20180908_084332

Na ogromny plus zaliczam całą otoczkę. Na środku murawy znajdowały się stacje, na których dziecko mogło wziąć udział w licznych atrakcjach z pogranicza sportu i rekreacji.

20180908_090800

To było ciekawie spędzone 1,5 h.

Magda była zadowolona, a to przecież w tym wszystkim jest najważniejsze.

3. Awaria THULE.

To było dokładnie po 1771,4 km. Na jednym z zakrętów usłyszałem trzask. Przez chwilę łudziłem się, że to dźwięk przejechanej gałęzi. Czy coś.

Niestety zdarzyło się coś o wiele gorszego.
Pękła rama:

42338164_1170922769736958_2129519534967619584_n

Świat zawirował, oczy naszły łzami, a w głowie pojawiła się setka myśli: „Gwarancja skończyła się 2 tygodnie temu. Czy to koniec wspólnego biegania? To już?”.

Na całe szczęście okazało się, że rama jest na gwarancji dłużej, niż 2 lata, a pracownicy Scandinavian Baby są najlepsi na świecie!

Po kilku dniach kurier przywiózł nowy model wózka:

View this post on Instagram

Wszystko wróciło do normy! 😍😍😍 W niedzielę mój Thule Urban Glide uległ awarii. Pękła rurka zaraz za spawem. Szybki kontakt do SCANDINAVIAN BABY w sprawie reklamacji i dzisiaj kurier przywiózł nówkę sztukę! Na trzeci dzień od zgłoszenia! W kartonie znalazłem nowszy model – THULE Urban Glide 2. Cóż mogę napisać. Na pewno psychicznie nie jestem jeszcze gotowy na to, aby przestać biegać z Magdą. Przez te kilka nerwowych dni zadawałem sobie pytania z cyklu: "Ale jak to? To już koniec biegania z 🛒? Przecież weekend bez wspólnych 40 km to weekend stracony! 😱" ❎ THULE Urban Glide – 1771,4 km (R.I.P.) ✅ THULE Urban Glide 2 – 15,2 km Zabawa zaczyna się od nowa! 💃 #drogadotokio #thule #scandinavianbaby #thuleurbanglide2 #stroller #parkslaski #runningwithstroller #running @thule @scandinavianbaby

A post shared by drogadotokio.pl (@drogadotokio.pl) on

Cała zabawa zaczęła się więc od nowa! :)

4. Teksty o Chicago.

W Chicago byłem prawie 5 dni. Tak krótki okres nie przeszkodził mi jednak w napisaniu kilku tekstów o tym wietrznym mieście.

Gdy czytacie te słowa, na stronie pojawiły się 2 teksty:

1) Weekend w Chicago – Część #1 (Pogoda i Architektura)
2) Weekend w Chicago – Część #2 (Park Millenium i Jezioro Michigan)

Ten z numerem „trzy” powinien pojawić się na dniach.

To tyle na teraz.
Do następnego!