Poradnia dr Etkera – odc. 2.

Rozpoczynacie przygodę z bieganiem? Zamierzacie ją zakończyć w następny wtorek? Wiadomo, bieganie jest super spoko. Przedłuża nasz żywot, wspomaga libido i w ogóle! Same plusy, zero wad. Czy aby na pewno?

Poniżej znajdziecie listę rzeczy, o które z chęcią byście się spytali, ale boicie się o nich nawet pomyśleć. Każdy punkt okraszony jest fachowym komentarzem dr Etkera – wyznawcy i wieloletniego miłośnika biegania.

Dzisiaj druga z pięciu części. Tym razem o wazelinie i kasie.
Kolejne pojawią się niebawem.

 

3. Wazelina.

Kojarzy się z szybkim awansem i (wy)pięciem (się) na szczeblach drabiny-kariery. Wazeliniarza lepiej nie mieć w znajomych na fejsiku, bądź na vk.com. Warto go mieć na oku! Niestety, w trakcie mojej „biegowej” kariery, sam się nim stałem <smuteczek>.

Nie każdy ma bezpieczny przesmyk między udami. Jeżeli biegniesz w krótkich spodenkach, a ów przesmyk u Ciebie nie występuje, to masz problem. Zapewne za kilkanaście kilometrów zatrzesz się TAM na amen, a później będziesz spędzał czas na smarowaniu się TAM kremem i siedzeniu w iście wulgarnym rozkroku.

wazelina

Powiadam Wam! Lekarstwem na to jest wazelina! Trzecie prawo tarcia będzie Wam niestraszne!

Bezpłatna porada dr Etkera: „Choć konsystencja i bezwonny zapach wazeliny może Cię początkowo odpychać, to mimo wszystko zalecam jej stosowanie. Zapewne na krótszych biegach wazelina Ci się nie przyda. Zauważ jednak, że przy biegach powyżej 10 km zasada tarcia trwa dłużej. Jeżeli jest ciepło, wraz z potem wydziela się charakterystyczny biały i równie słony nalot. Przy otarciu skóry dochodzi do podrażnień. Przy dystansie rzędu 42 km może pojawić się krew, a krew trudno sprać. Ot co!”.

 

4. Money, money, money!

Bieganie jest sportem, który zapewne jest tańszy niż paralotniarstwo. Nie oznacza to jednak, że dotyczy syndromu polskiego dentysty i ginekologa – niby za darmo, ale każdy i tak płaci idąc na prywatną wizytę. Oczywiście, można minimalizować wydatki związane z bieganiem. Starty opłacać w pierwszym możliwym terminie, biegać w butach z niższej półki i w pierwszych lepszych szortach bez oryginalnego znaczka na przedzie. Da się? Da!

Wiadomo, nie trzeba mieć od razu naręcznego gps-a z pulsometrem. Mimo wszystko kasa jednak gdzieś tam umyka i jeżeli zrobilibyśmy małe podsumowanie pod koniec roku w excelu, to moglibyśmy się ciężko zdziwić.

Nelly, Sean "Diddy" Combs, & Jay Z

Na początku biega się w byle czym. Z czasem jednak okazuje się, że buty wymagają mocniejszego wsparcia i pomimo kupna ich na aukcji w promocyjnej cenie – i tak wyda się 200-300 zł.

Chcę tylko podkreślić, że mimo oszczędzania na bieganiu i tak trochę kasy się w to włoży. Nie żałuję ani jednej złotówki wydanej na powyższy cel. No może pewien dwupak majtek do biegania, pewnej firmy sportowej, z chęcią wymieniłbym na coś innego -> mniej podrażniającego TAM.

Wszystko kosztuje. Bieganie również. Ci, którzy zaczynają muszą się przygotować na pewne wydatki. Niezapomniane emocje i nowa sexy figura powinny je jednak skutecznie zrekompensować.

U mnie tak właśnie było!

Bezpłatna porada dr Etkera: „Odzież i obuwie staraj się nabywać w okresie wy(s)przedaży – wtedy można trafić na prawdziwe cenowe białe kruki! Starty opłacaj w możliwie jak najszybszym terminie. Im później, tym pakiet startowy jest droższy. Na biegi, które znajdują się dalej od miejsca Twojego zamieszkania, staraj się proszę znaleźć innego biegacza, z którym mógłbyś się zabrać. Podział rachunków na co najmniej 2 osoby minimalizuje ryzyko manka”.