Endo_marzec 2017

Luty był trochę niemrawy. Marzec to już zupełnie inna historia. Wydarzyło się w nim tak wiele, że strach się bać co będzie w kolejnych kwartałach tego roku. Czas zacząć jedno z najdłuższych podsumowań, które dotychczas dla Was przygotowałem.

Zapraszam!

1. Kilometraż.

Tak prezentuje się kalendarz:

marzec_2017Na pierwszy rzut oka – dosyć ubogo. Było jednak kilka takich treningów, które spokojnie zrekompensowały mi nawet 6-dniowe przerwy w bieganiu.

kilometry_marzec_2017W marcu pokonałem w sumie 140 km. Wydawało mi się, że było szybko. Sprawdziłem sobie statystyki w Garmin Connect z ostatnich 5 lat i wyszło mi, że tak było w rzeczywistości. Średnia ze wszystkich treningów z całego miesiąca wynosi 4:35 min/km. Jest to więc najszybszy miesiąc w historii mojego biegowego życia. Jeszcze nigdy nie rozwijałem takich prędkości w trakcie swoich codziennych treningów.

Tylko niech to się dłuższej utrzyma.

Bardzo proszę!

2. THULE Urban Glide.

Nie wiem czy mają tak wszyscy świeżo upieczeni i biegający ojcowie, ale gdy tylko pojawiła się Magda, od razu pomyślałem, że muszę się zaopatrzyć w wózek do biegania. Po prostu muszę. To był instynkt, z którym nie było sensu walczyć.

Z racji różnych okoliczności przyrody i miliarda chorób, w które Magda zaopatrzyła się w żłobku, na pierwszy biegowy trening poszedłem po ponad roku od Jej urodzenia. Pamiętam to jak dziś. To był 25 III.

wozek_trening

Swoje doznania opiszę w osobnym wpisie. Tak pokrótce: bieganie z wózkiem do zupełnie inna jakość pod względem fizycznym i emocjonalnym.

Po pierwsze niby lekko, niby fajnie, a gdy przychodzisz do domu to nagle czujesz mięśnie łydek, o których istnieniu dawno zapomniałeś.

DSC_8213Po drugie – nie jesteś sam. Masz przed sobą małą pasażerkę, z którą możesz spędzić aktywnie czas. To już nie jest tak, że biegnę tam, gdzie mi się podoba. W głowie włącza Ci się geolokalizator nieprzejezdnych krawężników, dziur, kamieni i roztrzaskanych butelek po Tatrze Mocnej.

3. Nowy Jork.

Był Berlin, Tokio, a dzięki pewnej fantastycznej osobie pojawiła się szansa na start w Nowym Jorku. Wierzcie mi bądź nie, ale o tym, że mnie wylosowali dowiedziałem się w identycznych okolicznościach, jak 2 lata temu, gdy e-mail o podobnej treści otrzymałem z Tokio. Znowu szedłem z pokoju do łazienki z telefonem w dłoni ;)

e-mail-nycMaraton odbędzie się 5 listopada, lecz już teraz muszę planować kwestie finansowo-logistyczne. Jedno jest pewne – jadę i postaram się dla Wasz przygotować relację, o jakieś świat jeszcze nie słyszał.

wzor_facebook-neu---28989Możecie liczyć na terabajty zdjęć z samego miasta, jak i z maratonu.

4. Start.

W marcu odbył się mój pierwszy start w 2017 r. Rodzinnie udaliśmy się do Gdyni, gdzie wziąłem udział w ONICO Gdynia Półmaraton.

DSC_8146Od zawsze się zastanawiałem jak to jest, gdy kończysz półmaraton w czasie 1:30:01. Okazuje się, że zależy to od tego, na co ten ktoś nastawiał się przed biegiem. Dla mnie było ok, bo od ostatnich kilometrów walczyłem jak lwica o młode. Było ciężko i dałem z siebie wszystko. Gdybym w Gdyni chciał złamać 1:30 h, to zapewne zamknąłbym się w sobie, a później tą stronę.

Taki był marzec.

Kwietniu pora na Ciebie!