Close Menu
    Facebook X (Twitter) Instagram
    Facebook Instagram YouTube
    drogadotokio.pl – Blog o bieganiu
    • Relacje
      • Starty
      • Treningi
    • World Marathon Majors
      • Boston Marathon – 2023 i 2024
      • Virgin Money London Marathon – 2019
      • Bank of America Chicago Marathon – 2018 i 2022
      • TCS New York City Marathon – 2017 i 2019
      • Tokyo Marathon – 2015
      • BMW Berlin Marathon – 2013 i 2021
    • RunCzech
    • Testuję
    • Teksty
    • Tablica wyników
    • Więcej info
      • FAQ
      • Media
      • O mnie
      • Współpraca
    drogadotokio.pl – Blog o bieganiu
    Jesteś tutaj:Home»Trening»ENDO_Podsumowanie 2019 roku

    ENDO_Podsumowanie 2019 roku

    0
    By Marek on 14 stycznia 2020 Trening

    Rok 2020 powoli się rozkręca. Nie pozostało mi nic innego, jak podsumować ten ubiegły. Będzie o kilometrach, wzlotach, upadkach i emocjach, dzięki którym po raz kolejny uzmysłowiłem sobie, jak wiele zawdzięczam bieganiu.

    I ile by mnie ominęło, gdybym nie zaczął tego robić.

    1. Kilometraż.

    Pod względem liczby przebytych kilometrów, rok 2019 był rekordowy. Jak długo żyję, a robię to nieustannie od 26 kwietnia 1984 roku, jeszcze nigdy nie przebiegłem tak sporo. Zresztą zerknijcie na poniższe słupki:W 2018 r., po raz pierwszy w życiu, pokonałem granicę 2000 km. Wyszło mi to zupełnie przypadkiem – bez żadnej spiny. No i tak też się stało w roku 2019 r. Przy okazji poprawiłem się o prawie 100 km.

    Przez większość roku trenowałem tylko 3 razy w tygodniu. W weekendy stawiałem na wspólny czas z Magdą. Już w styczniu dotarło do mnie, że ten rok będzie ostatnim rokiem z wózkiem. Z tego względu wychodziłem z Magdą, gdy tylko pogoda na to pozwalała.

    Wspólnie pokonaliśmy 761 km i 180 m.

    Były miesiące, w trakcie których kilometry wchodziły jak w masło. Taki wrzesień czy grudzień wygląda całkiem całkiem. Taki październik już raczej mniej.

    Powtórzę się – nie ilość, a jakość jest dla mnie najważniejsza.
    A jakości w 2019 było pod dostatkiem!

    2. Zawody.

    Wziąłem udział w 12 zawodach. Były wśród nich:
    – 4 maratony: Chorzów, Londyn, Poznań, Nowy Jork
    – 5 półmaratonów: Dąbrowa Górnicza, Katowice, Ołomuniec, Tychy, Chorzów
    – 1 biegi na 10 km: Londyn
    – 1 bieg na 5 km: Dąbrowa Górnicza

    Udało mi się odwiedzić 3 państwa: Republikę Czeską, Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone Ameryki.

    Z roku na rok, dostrzegam u siebie coraz mniejszą chęć na uczestniczenie w zorganizowanych imprezach. To znaczy wiecie, genialnie jest gdzieś pojechać, pozwiedzać, a przy okazji pobiec. Dla mnie to jest nadal taki biegowy crème de la crème. Zmierzam do tego, że trochę zmieniły się moje priorytety. Teraz już nie jest tak, że to od startów planuję dany miesiąc. Bardziej dzieje się to w ten sposób: startuję wtedy, kiedy akurat mam czas i chęci. Dotyczy to szczególnie startów w kraju. Te zagraniczne trzeba dopinać nawet z rocznym wyprzedzeniem.

    Super, że w 2019 r. ponownie udało mi się wystartować w maratonach zaliczanych do cyklu World Marathon Majors. Wcześniej startowałem w jednym na 2 lata. Później raz na rok, a w 2019 roku? Po raz pierwszy w życiu wskoczyły dwa – Londyn i ponownie Nowy Jork.

    No i ponownie było epicko!

    3. To była piękna przygoda.

    Od kilku miesięcy myślę nad tym, jak rozpocząć tekst o największej przygodzie mojego życia – ponad 2800 km, które pokonałem wraz z Magdą. Przyznam się bez bicia, że do tej pory nie wpadłem na to, od czego zacząć.

    View this post on Instagram

    Może zacznę od końca.
    Na początek przyjdzie jeszcze czas.

    Wózek sprzedałem 17 listopada 2019 r. Dwa ostatnie treningi przypadły na weekend 26 i 27 października. Z jednej strony łudziłem się, że mi się jeszcze pobiec, z drugiej – czułem, że to już koniec.

    Właśnie dlatego, w trakcie tych ostatnich treningów, zrobiłem kilkadziesiąt zdjęć. Jedno z ostatnich znajdziecie poniżej:

    Pamiętam, że w trakcie tego treningu chyba przez 30 min rzucaliśmy się liśćmi. Była też jazda na kucyku i standardowe przystanki: przy lamach, fontannie, stadionie i mapie.

    Nic.
    Muszę kończy, bo zaraz się chyba poryczę :/

    1 2
    endo_podsumowanie 2019 podsumowanie 2019
    Share. Facebook Twitter Pinterest LinkedIn Tumblr Email

    Więcej podobnych tekstów? Proszę bardzo:

    Podsumowanie II kwartału 2026 r.

    Podsumowanie I kwartału 2026 r.

    Biegowe podsumowanie 2025 r.

    Leave A Reply Cancel Reply

    • Polub
    • Obserwuj
    Facebook
    Comments Box SVG iconsUsed for the like, share, comment, and reaction icons
    Marek - drogadotokio.pl
    13 godzin temu
    Marek - drogadotokio.pl

    @obserwujący wybaczcie, ale będzie trochę długo 🤷‍♂️

    Choć może na poniższym zdjęciu wcale tego nie widać, to uwierzcie, że w środku cały aż chodzę 💃 🕺

    Od niedzielnego Silesia Marathon zalewa mnie niewyobrażalna fala pozytywnych komentarzy, na którą w ogóle nie byłem przygotowany.

    Kilka dni przed maratonem odezwał się do mnie Marcin, który spytał czy będę stał, tam gdzie zawsze, a więc w okolicy 37. km. Odpowiedziałem, że chyba nie dam rady się pojawić, więc swoje miejsce z chęcią mu odstąpię.

    W niedzielę zrobiłem 19 km mijając część z Was pod stadionem. Wracając do mieszkania stwierdziłem, że nie ma bata -> muszę się pojawić!

    W ramach testu stroju na imprezę Halloween, przywdziałem szaty kardynała, ubrałem medal Majora i doczepiłem się do Marcina, jego synka Tymka i kilkuosobowej ekipy.

    Przez kolejne 3,5 godziny robiłem co mogłem, aby nieco ułatwić Wam pokonanie podbiegu, który jest creme de la creme Silesia Marathonu.

    Przez te 3,5 godziny czułem niesamowitą radość i satysfakcję.
    Byłem cholernie dumny z każdej/z każdego z Was, kto - może właśnie za sprawą naszego punktu z dopingiem - postanowił przerwać marsz i z powrotem wrócić do biegu.

    I to nie ja tu jestem jakimś bohaterem,
    a Wy <3

    Nic.

    Idę dalej odświeżać skrzynkę pocztową, bo po odrzuceniu na maratony w Londynie, Berlinie, Tokio i Osace, czas na odmowę z Copenhagen Half Marathon 🙃

    I druga sprawa - muszę skrócić swoją liturgiczną szatę, bo skoro potykam się o nią będąc w wysokich carbonach, to co to będzie jak ubiorę do nich klasyczne, czarne trzewiki?

    W moim wieku mógłbym z powrotem na cito wrócić do Rept 🥸

    Dobry wieczór! 🎩
    ... Więcej...Mniej...

    @obserwujący wybaczcie, ale będzie trochę długo  🤷‍♂️

Choć może na poniższym zdjęciu wcale tego nie widać, to uwierzcie, że w środku cały aż chodzę 💃 🕺

Od niedzielnego Silesia Marathon zalewa mnie niewyobrażalna fala pozytywnych komentarzy, na którą w ogóle nie byłem przygotowany.

Kilka dni przed maratonem odezwał się do mnie Marcin, który spytał czy będę stał, tam gdzie zawsze, a więc w okolicy 37. km. Odpowiedziałem, że chyba nie dam rady się pojawić, więc swoje miejsce z chęcią mu odstąpię.

W niedzielę zrobiłem 19 km mijając część z Was pod stadionem. Wracając do mieszkania stwierdziłem, że nie ma bata -> muszę się pojawić!

W ramach testu stroju na imprezę Halloween, przywdziałem szaty kardynała, ubrałem medal Majora i doczepiłem się do Marcina, jego synka Tymka i kilkuosobowej ekipy.

Przez kolejne 3,5 godziny robiłem co mogłem, aby nieco ułatwić Wam pokonanie podbiegu, który jest creme de la creme Silesia Marathonu.

Przez te 3,5 godziny czułem niesamowitą radość i satysfakcję.
Byłem cholernie dumny z każdej/z każdego z Was, kto - może właśnie za sprawą naszego punktu z dopingiem - postanowił przerwać marsz i z powrotem wrócić do biegu.

I to nie ja tu jestem jakimś bohaterem, 
a Wy
    Zobacz na FB
    · Podziel się
    Share on Facebook Share on Twitter Share on Linked In Share by Email
    View Comments
    • Likes: 64
    • Shares: 0
    • Comments: 17

    Skomentuj na FB

    Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale ja mierząc się z podbiegiem widziałam szanownego ekscelencję wysoko unoszącego jakiegoś doodla w powietrze… I myślę sobie… chyba mam halucynacje… Zbiegło się to z momentem, w którym moje myśli kotłowały i zastanawiałam się czy może nie odpuścić, choć chwilkę się przespacerować. Ale dałam radę!! Biegłam dalej. Dziś opowiadam te historię mężowi:) mówię, że jakiś świr w biskupich szatach stał z piesełem i kibicował:) Pokazuje zdjęcie, a Adam mówi… no tak Marek…:) pozdrawiamy!!! P.s. to był mój pierwszy półmaraton… może nie ostatni;)??

    Bóg zapłać

    Na Cracovia Maraton był prawdziwy ksiądz , s taktycznym dla mnie punkcie ..;)

    Jego Zacna Eminencjo ! Jest Eminencja nie do podrobienia 😁

    Jej.. pozdrawiam👋Tak- doping pomógł, to był etap, że nadawałam się do "ostatniego namaszczenia", ale ozdrowiałam i dobiegłam do celu- dziękuję - czasem tak niewiele, a pomaga- uśmiech i poczucie humoru potrafią zdziałać cuda- pozdrawiam - pątniczka Silesia maraton 🤣

    Wasz doping dodał skrzydeł ! Dzięki 🙏

    Super pomysł

    A ja mówię widzę kapłana .. to już jest koniec 😜😂

    Pobiłeś rekord wiernych biegaczy na niedzielnej ceremonii biegowej 🙂

    Do tej pory Cie nie znałam ani "majora"... i uwaga serio myślałam że jakiś kościelny kozak z siemianowic pofatygował się na trasę 😅🙈 i chyba stąd ten znak krzyża w kryzysie 🤣

    Ojcze Marco, liczę na Twoje błogosławieństwo, kiedy będę mierzył się z zamiarem łamania 4 h na tej trasie - dam znać tydzień wcześniej... Może za rok, może za dwa 😉

    Dzięki za doping! Działał! 💪💪

    Ja również dziękuję za piątkę🙌w tamtej okolicy miałam chyba największy kryzys 🙈

    Nie wiem co się działo w moim umyśle walcząc o życiówkę na podbiegu do wieży telewizyjnej, ale byłem przekonany, że ten strój to… Kimono 😅👘 Dzięki za piątkę!🙌

    Poczułam presję i chwilę po minięciu Ekscelencji ruszyłam z powrotem do biegu 🤟Zastanawiałam się, czy ja dobrze widzę 😀

    Bosko😁 Cię było spotkać!Dzięki za dodanie siły!

    View more comments

    Load more
    Instagram
    Polecam

    Copyright © 2014-2025 Drogadotokio.pl

    Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.